Czyli o tym, że nad grobem warto pomyśleć o przyszłości. Jesienią 2006 r. problemów miałem wprawdzie mało, ale jeden z nich mógł okazać się niezwykle istotny. Transakcja sprzedaży działki należącej do Vistula S.A. zawisła na włosku, a Ministerstwo Przemysłu poinformowało nas, że zdaniem ich prawników doszło do poważnych uchybień w procesie nacjonalizacji. Zapachniało poważnymi kłopotami: zadatek już w zasadzie skonsumowaliśmy […]
LIMES INFERIOR
Czyli o tym, że nadciąga cyfrowy feudalizm. Choć od debiutu genialnej książki Janusza Zajdla upłynęło zaledwie 40 lat, jej główne tezy wpisane pierwotnie w odległą przyszłość, choć nie zmaterializowały się we współczesnym społeczeństwie, to można w zasadzie założyć, że stanie się to w najbliższej przyszłości. Warto przy okazji zauważyć, że totalitarny świat, który nad wyraz często portretowali twórcy SF, w […]
TRANSGRESJA
Czyli o tym, że „Człowiek z żelaza” ….. padł. W kraju wre, ale uliczny bulgot nie doczekał się, jak na razie, żadnej uwertury politycznej. Nic dziwnego: towarzyszka Lempart dała po łapach neoficie Hołowni i to w sposób, który dał do myślenia ewentualnym naśladowcom. A chętnych by nie brakowało:) Do pojedynku na złe emocje i inwektywy (jak błyskotliwe zdiagnozował współczesną walkę […]
Uber
Czyli o tym, że technologia zmienia świat. Mój kierowca to Jacek i mogło by to faktycznie dziwić gdybym sunął Uberem po Warszawie. Tyle, że Jacek a właściwie Jack podebrał mnie właśnie z wielkimi oporami w centrum Chicago. Choć dojazd miał mu zająć zaledwie 5 minut w praktyce zajęło mu to niemal cztery razy dłużej. Jego wysiłki aby do mnie dotrzeć […]
Dywizjon 303
Czyli o tym, że można wygrać starcie po latach Choć historia Dywizjonu 303 towarzyszyła mi niemal od dziecka, to z tajemniczych względów większym sentymentem darzyłem pilotów Cyrku Skalskiego.
Reinkarnacja
Czyli o tym, że coś się kończy a coś się zaczyna. Październik 2009 z hali którą widać na zdjęciu właśnie wyprowadziła się drukarnia KRUS a za chwilę po remoncie ma się do niej wprowadzić Malemen.
ŁOTR
Czyli o tym, że rzeczywistość dogania fikcję. Po raz pierwszy „Gwiezdne Wojny” (a konkretnie ich epizod IV) oglądałem na schodach w warszawskim kinie Relax. Był maj 1979, ale ponieważ film przeznaczono dla oczu widzów dorosłych, należało wystąpić z odpowiednim bodźcem materialnego zainteresowania do pań bileterek.
Bobofrut
Czyli o tym, że nikt już nie pamięta co to jest reglamentacja. Coś wisiało w powietrzu. Choć był to jeszcze blady świt, w mrocznych trzewiach Domu Towarowego Smyk czuć było wyraźne napięcie.
Inicjacja
Czyli o tym, że wszystko ma swój początek. Najciekawszym okazem w tej osobliwej menażerii był Pan Henio. Jego obfity życiorys wystarczyłby na kilka książek portretujących żywot warszawskiego milieu, w którym Pan Henio obracał się pewnie, choć z wyraźną niechęcią.
Ruciane Bida
Czyli o tym, że nie ma to jak wariant B Upał dosłownie wlewał się do środka. Choć wiosna 1994 roku przyszła wyjątkowo późno, lato zamanifestowało się wcześnie i niemal od razu zaatakowało wysokimi temperaturami. Ich ówczesny szczyt, przypadający na pierwsze dni lipca, rejestrowałem co prawda w pięknych okolicznościach przyrody, ale obserwowanych z perspektywy służbowej. Zakłady Płyt Pilśnowych w Rucianem, znane […]