Czyli o tym, że miś jest wiecznie żywy Otwieram oczy. Samolot zamiast lądować wznosi się gwałtownie, co jednocześnie dowodzi dwóch rzeczy: po pierwsze wylądujemy później niż planowano, a po drugie decyzja o zaniechaniu wizyty w oblężonej toalecie była jednak błędna. Rzut oka za okno przekonuje, że jeszcze trochę polatamy. Sajgon dosłownie zniknął w burzowych chmurach. This the end… my only […]