Czyli o tym, że reset jest częścią naszej historii.
Świat stanął na głowie a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że oglądam na żywo Black Mirror i to jeden ze słabszych odcinków. Czemu słabszy? Ponieważ intryga jest zabójczo naiwna.
Oglądam odcinek, w którym świat zabrał się do walki z niewidzialnym wrogiem. W Europie pierwsze do walki stanęły Włochy. Ofiary padają gęsto – co więc budzi wątpliwości? Premierem tego kraju jest Giuseppe Conte – reprezentant Ruchu 5 Gwiazd, który otrzymał swoje stanowisko dzięki egzotycznej koalicji z równie populistyczną, ale prawicową Forza Italia pod wodzą Mateo Salviniego. Panowie się nie lubili (trudno się zresztą dziwić), a ich niechęć zamieniła się w nienawiść jesienią 2019, kiedy to FI wygrała wybory do PE. Na czym wygrała? Na agresywnej walce z uchodźcami, której twarzą był wicepremier i minister spraw wewnętrznych Salvini. Do przedterminowych wyborów jednak nie doszło. W listopadzie 2019 premier Conte, aby utrzymać się u władzy, zawarł porozumienie ze swoim głównym wyborczym wrogiem: Partią Demokratyczną. Nikt nie miał wątpliwości, że to przejściowe. W lutym, gdy Turcja zarzuciła kontrolę granicy a uchodźcy rozpoczęli szturm na granice UE, Salvini zagrzmiał. Conte zadrżał. Był skończony. Ale… wybuchł coronavirus.
W Hiszpanii wedle badań zleconych w styczniu firmie badawczej Sigma Dos dla 48,9% ankietowanych sytuacja polityczna była zła a dla 25,9% bardzo zła. Trudno było o lepsze podsumowanie zombie fighting, który trwa na Półwyspie Iberyjskim już od 5 pięciu lat. Nie były to miłe informacje dla premiera Pedro Sancheza, który teoretycznie wygrał wybory 10 listopada 2019. W lutym zanosiło się na kolejny, tym razem bardzo poważny, kryzys wewnętrzny. Ale… wybuchł coronavirus.
We Francji, która przez ostatnie lata stała się areną wielkich protestów i otwartej walki społeczeństwa z własnym rządem, prezydenta Macrona nazywało się publicznie „wybranym przez przypadek”, nie licząc epitetów bardziej dosadnych. Wedle badań społeczeństwo ocenia go nie tylko niżej niż poprzednika (Hollande), ale nawet niżej niż Sarco, który stał się przecież pod koniec panowania wrogiem społecznym numer 1. We Francji w lutym 2020 na nic nowego niż kolejne strajki i zamieszki się nie zanosiło. Ale już nie będzie zamieszek. Bo… wybuchł coronavirus.
Ten odcinek jest słaby, ponieważ widać dość wyraźnie, że gorliwość w walce z wirusem mierzona intensywnością represji jest odwrotnie proporcjonalna do stabilności demokracji, która używa tych środków. Dlatego zapewne tak drastycznie różni się obecnie życie codzienne w spacyfikowanej Italii i… Szwecji – gdzie, podobnie jak na despotycznie rządzonej Białorusi, dzieci codziennie chodzą do szkoły. Do niedawna chodziły również w UK, ale walory obecnej sytuacji dostrzegł również nieco mniej bystry Boris.
Każdy z odcinków Black Mirror miał swój grzech i swój morał w czym zawsze dość nachalnie przypominał Biblię Pauperum. Jaki motyw obecnie przyświeca scenarzystom?
Nienasycone aspiracje socjalne. Praktycznie wszystkie państwa Zachodu, ze szczególnym uwzględnieniem tych, w których do dzisiaj są mocne tradycje komunistyczne (Francja, Włochy, Hiszpania) borykają się z rosnącą spiralą oczekiwań społecznych. We Francji wyrazicielem tych najbardziej skrajnych był i jest Jean Luc Melenchon – zdobywca 7 milionów głosów (prezydent Macron zdobył 8,6 miliona) w ostatnich wyborach (2017). Zdobył je programem, który zapewne w każdym innym kraju zebrałby spore poparcie: 2200 EUR netto płacy minimalnej, emerytura od 60 roku życia i… 100% podatku dla najbogatszych.
Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia i na tym prozaicznym stwierdzeniu opiera się współczesna gospodarka socjalkapitalistyczna tyle… że choć mamy podobno równe żołądki to alokacja społeczna jest, była i będzie nierówna, choć drażniło, drażni i będzie to drażnić. Rozwiązaniem owego paradoksu był ciągły wzrost światowych gospodarek. Tyle, że zwolnił. Oczekiwania społeczne nie.
Przykład Francji zdaniem wielu komentatorów dowodził aż nadto wyraźnie, że zbliża się powoli nowy wielki konflikt społeczny. Nowy bunt mas, które sięgną po 4-dniowy tydzień pracy i dochód permanentny, którym pracować się po prostu nie chce. Ale czy musi? Czy musi się chcieć pracować? Badacze z Finlandii dokładnie przeanalizowali tę kwestię.
Jak Europa długa i szeroka ścierał się populizm z próbami obrony starego świata. Nigdzie nie osiągnięto wyraźnej przewagi. Do czego zawsze dochodziło w podobnej sytuacji? W sierpniu 1914 roku tłumy młodych mężczyzn maszerowały radośnie do punktów rekrutacji. W Niemczech, Anglii i Francji śpiewano patriotyczne pieśni a wojna dla sfrustrowanych i bezrobotnych miała być doskonałą ucieczką od codziennej beznadziei. Pola bitew we Flandrii szybko zweryfikowały te plany. Dlatego też w II Wojnie Światowej motywowanie do walki szło już znacznie gorzej. Pojawił się na masową skalę motyw walki ze zbrodniarzami, którymi niewątpliwe byli Niemcy. Po 1945 roku cudem nie doszło w Europie do kolejnego konfliktu. Głównie dlatego, że zachodnia jakość szycia wygrała ze wschodnią… jakości życia wizjąJ
Przykład Francji gdzie władzę zdobył przedstawiciel banku Rotschild dowodzi, że kapitał może wygrać wybory, ale nie jest w stanie skutecznie spacyfikować mas. Tymczasem „Nic nie redukuje oczekiwań społecznych jak wojna. Zmienia perspektywę w 5 minut”. Kto to powiedział? (https://wiadomosci.wp.pl/mateusz-morawiecki-mowi-o-wojnie-fragmenty-tasm-premiera-6301640214870145a )
Scenarzyści w tym odcinku Black Mirror zaplanowali nam zatem wojnę. Zapasy z podstępnym, wspólnym europejskim wrogiem. Niewidzialnym. Groźnym. Przerażającym. Czy na pewno?
W 2019 roku popełniono między Odrą a Bugiem 5255 samobójstw. W ujęciu statystycznym to niemal 15 ofiar dziennie. Można się spodziewać, iż obecnie ofiar tych zdecydowanie przybędzie. W wypadkach drogowych w 2019 zginęło 2897 osób, czyli 8 osób dziennie, choć tu statystyki na pewno wskażą poprawę. Swoje smutne żniwo zbierają co rok powikłania chorobowe (https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Causes_of_death_statistics/pl). Wszystko to razem 245 przypadków śmierci. Dziennie. Gdyby zatem szermować statystyką, na dzień dzisiejszy w Polsce byłoby już… ponad 20 tysięcy ofiar. Ale jak je nazwać? Jaki nadać im symbol? Duża marketingowa mina.
Scenarzyści tego odcinka założyli wojenny reset bez prawdziwej wojny. Wróg w postaci wirusa nie bombarduje a jeśli trzebi to, jak się okazuje, starą i chorą populację. Oczywiście narażanie kogokolwiek na śmierć jest moralnie dwuznaczne, ale czyż nie takie są reguły wojny? W tej jednak zamiast ojców i synów giną głównie dziadkowie.Coincidence?
Wirus stał się wymówką do ataku na demokratyczne społeczeństwa. W ramach wojny z pandemią naruszono niemal wszystkie święte dotąd swobody i jak widać zrobiono to bezboleśnie. Europejskie rządy wyciągną z tego swoje wnioski. Po wojnie, jak to po wojnie – nastanie czas odbudowy. A odbudowa… to wyrzeczenia. Zmniejszone wynagrodzenia, dłuższy tydzień pracy, ograniczone świadczenia socjalne. Ale też ciągła czujność! Bo przecież wirus może powrócić. I zaatakować znienacka. I dlatego trzeba trwać w gotowości.
A gospodarcze straty? Tu również scenarzyści nie błysnęli. Szacowany PKB Polski 2020 miał wynieść ca 600 mln USD. W modnym ostatnio ujęciu statystycznym to 1,6 mln USD dziennie. Oznacza to, że 10-dniowy lockdown to strata 16 miliardów USD; oczywiście gdyby cała gospodarka zatrzymała się do zera (a tak całe szczęście nie jest). Z czym to porównać? Choćby z programem 500+, nie mówiąc już o planowanych wydatkach na zakup F35 (4,3 mln USD). Jak będzie polityczna swoboda to je się po prostu obetnie. I wiele innych przy okazji również.
Rządy przeżyją te perturbacje bez najmniejszych kłopotów. Europejskie wojny szkodziły wyłącznie swoim mieszkańcom. Nie inaczej będzie teraz. Wszyscy pochylimy karki w wysiłku gorliwej odbudowy powojennej. Że nie możliwe? Że nie da się ograniczyć zatrudnienia i wynagrodzeń? Otóż da się. Temu właśnie służy ….. specjalne ustawodawstwo UE. ( https://www.arrabeintegra.es/en/noticia/temporary-employment-regulation-files-terf/ ) W Hiszpanii nowe przepisy już zastosowano. Dotknęły do tej pory niemal milion pracowników. W Polsce większość pracodawców za pewne nie ma świadomości istnienia takiej furtki która pozwala zwalniać grupowo i obniżać wynagrodzenia bez zgody związków zawodowych. Nic dziwnego, w sumie do wczoraj panował tu rynek pracownika. Dzisiaj wszystko się jednak zmieniło.
Czy ten odcinek się dobrze ogląda? To, że państwa decydowały się na wojny nie jest żadnym odkryciem. To że tym razem zdecydowały się na atrapę wojny jest zaiste ciekawym novum. Per saldo za pewne na tym skorzystamy. Jak to po każdej wojnie.
Na gruzach ludzie przekonywali się nagle jak niewiele potrzeba im do szczęścia.
PS: podatki nie ściągnięte do 1 września 1939 ściągnęli Niemcy. W 1944 i 1945 roku zaniechane przez Niemców ściągnął aparat podatkowy PRL. Personel urzędów skarbowych przetrwał te wszystkie zmiany w niemal nienaruszonym składzie.
„nie mówiąc już o planowanych wydatkach na zakup F35 (4,3 mln USD)” – powinno być mld
Fakt:/ poprawie asap !
Pierwsze 2 liczby dot. PKB Polski też w mln zamiast w mld.
Pierwsze 2 liczby dot. PKB Polski też w mln zamiast w mld.
słuszna uwaga
To w sumie niepotrzebna „szczepionki” kosztują nas podatników taniej..
To samo mowie-to wojna bez wojny i czesciowy reset systemu za zaslona dymna z koronawirusa.Oczywiscia jakas tam mala epidemia jest ale rozdmuchuje sie ja wielokrotnie.Dosc ciekawie pisze o tym ostatnio niejaki Matka Kurka dosc jasno pokazujac jak naciagaja dane.
https://www.kontrowersje.net/
https://itvp.tv/2020/03/19/dr-wolfgangiem-wodarg/
A jak „pieknie” mozna ludziom ograniczyc prawa obywatelskie.
https://www.youtube.com/watch?v=spOokbcwFNA
Przeczytałem MK! Celne ale tak się zastanawiam kto zadaniuje tego gościa ….
😉
Polecam przeanalizowac tresci objawien Matki Bozej i swietych w odniesieniu do Apokalipsy. Mozna miec do wssystkiego watpliwosci ale po zapoznaniu sie z tymi wszystko staje sie jasne, a wszelkie inne przypominaja budowanie przez dzieci zamku z piasku na plazy. Znamienne , ze swoim tytułem wpisujesz sie w przepowiednie Boga ,ktory przecież przez ludzi działa 🙂 (tyle lat zycia zmarnowane, żeby po przeczołganiu się, zobaczyć wreszcie jak proste może być życie idac za wskazówkami z Nieba, które teraz gdy tylko potrzeba, bez zwłoki )
Paweł, mimo, że uważam się za osobę wierzącą to mimo wszystko mamy inną optykę.
Mam bardzo podobne watpliwosci w stosunku do MK od lat-takze witam w klubie(bardzo nielicznym zreszta zdaje sie).Ale od czasu do czasu w tym takze podczas obecnej epidemii zdaje sie ze gramy do jednej bramki.
Trzeba by jakoś nazwać ten klub …..
Jego wojowniczy charakter. Jest nie do okiełzania nawet przez niego samego.
https://en.wikipedia.org/wiki/Wolfgang_Wodarg#Public_appearance_in_the_2020_COVID-19_crisis
Trafił Pan w samo sedno, będę udostępniał.
Dzięki!
Cieszę się, że mamy podobne poglądy. Dziękuję!
Jeden z najlepszych wpisów
Bardzo mi miło ale wolałbym aby dotyczył innej sytuacji ….
Bardzo mi miło!
Pytanie tylko, czy te niezliczone posty na facebooku oplywajace w lzy wystarcza zeby przekonac populacje, zeby zacisnac pasa. Miejmy nadzieje, ze tak. Z drugiej strony, prawdziwe wojny bardziej utrwalaly sie w pamieci… Jezeli okaze sie, ze nie, to czeka nas populizm^2. Kolejny problem, to co zrobic z pustym pieniadzem – drukowanie bylo od lat 70tych w US, przyspieszylo bardzo w 2008 a teraz to juz sa zarty. Ciekawe czasy…
Myśle ze władza zadba abyśmy realnie poczuli co to znaczy ODBUDOWA. Tu nie będzie miejsca na socjal. Tylko na wyciskanie i to bardzo efektywne wyciskanie. Odbudowa wymaga poświęceń dlatego tez nie bedziemy się pytać co Polska może zrobić dla nas tylko o to co my możemy zrobić dla Polski.
Glowne pytanie praktyczne, ktore powinien sobie zadac kazdy zarzadzajacy wlasnymi sprawami – jakie wyjscie z nieograniczonego dodruku waluty przewidzieli rezyserzy. Z QE to infinity oraz bezposredniego rozdawania pieniedzy masom nie ma mozliwosci powrotu do „normalnosci” lat poprzednich. Teoretycznie nastepstwem powinna byc hiperinflacja, ale to zjawisko wystepuje w zamknietym bycie gospodarczym z wlasna waluta (konkretny kraj) a mamy do czynienia z powszechna acz nierowna kreacja pustego pieniadza na calym swiecie w roznych niezaleznych gospodarkach. Z tego nie wyjdzie sie inflacja, przynajmniej nie taka, jaka zna historia. Wyjatkowy stan, jaki udalo sie zaprowadzic na swiecie, az sie prosi o nadzwyczajne rozwiazania „ratunkowe”. W tym kontekscie warto sie zastanowic, w czym przechowywac istotne dla nas srodki.
Obawiam się, że ze środkami to się za daleko nie ucieknie. Złoto? Przypominam, że demokratyczny prezydent USA pod karą więzienia zarządził zwrot złota i złotych precjozów. Że była wojna? teraz też jest. W bankach mogą strzyc dowolnie, jakąś ucieczką są papiery wartościowe ale ileż one będą miały wartości odpowiedziała wczoraj amerykańska giełda:/ Crypto to nie moja bajka nigdy nie uważałem, że to jest safe tym bardziej teraz. Lepiej już chyba przyjąć, że kapitalizm sie skończył zapowiedział to zresztą publicznie Boris Johnson. Teraz nastaną czasy państwa w ofensywie. Znacjonalicują co sie da a żywność jak bedzie trzeba mogą racjonować.
Sytuacja jest stworzona do nacjonalizacji. Banki centralne staja sie rzadowe i kreuja nieograniczony pieniadz, za ktory skupuja dlug juz takze firmowy, w kolejnym kroku beda przejmowac padajace i przecenione spolki. Wszystkie aktywa finansowe tanieja, wiec nastepuje ucieczka do gotowki. To idealny moment na bankowy haircut i „rownomierne rozlozenie kosztow walki z wirusem”. Pusty pieniadz jest rozdawany ludziom, co przyspieszy inflacje i topnienie oszczednosci, ktorych nie zgarnie haircut. Na koncu procesu wszyscy zostana z niczym, niezdolni do zycia bez pomocy panstwa. Mimo ze nie lubie tej klasy aktywow, to najlepszym srodkiem przechowania wartosci wydaja sie nieruchomosci – niezaleznie od mozliwosci ich opodatkowania itp.
Zgadzam się w 100% z jedna uwagą: te nieruchomości też mogą zostać „zaatakowane” wirusem. Wystarczy teraz przepchnąć zwiększenie/wprowadzenie katastratu i rynek zaleją oferty sprzedaży. Tyle, że to wszystko jedyne „względna” katastrofa. Ludzie mają swoje potrzebny i wrócą do nich prędzej czy później. Ta sztuczna pandemia może jednak zrodzić dwie nowe sytuacje: post FIAT money czyli powszechnie akceptowany para pieniądz elektorniczny ( na Słowacji rozważano zawieszenie obrotu gotówkowego w trakcie Pandemii ) i renacjonalizację ważnych gałęzi przemysłu i handlu
Ale co mamy odbudowywac?Fabryki stoja(a nawet mozna zbudowac nowe wskazujac na fakt ze globalizacja zawiodla),markety i magazyny tez sa,drog nikt nie zbombardowa,mosty stoja itp itdl.Nawet na rynkach finansowych-kto sie nie wyprzedal i wirtualnych strat nie przekul w realne to nic nie stracil( wiekszosc ma lata na odkucie sie).Straca tlyko ci co a zadluzeni po uszy siedziac na kilku kredytach jednoczesnie(na dom,na samochod,na biznes itp itd)-to jednak nie wiecej niz 20-30% spoleczenstwa i to ich sie do „odrabiania” popedzi-na reszte nie ma kija.Socjalu tez nikt ne utnie bo obecne dzialania pokazuja ze forsa moze byc drukowana z „powietrza”(sprobuje Pna wytlumaczyc masom ze to nieprawda)-zadna wladza ktora sprobuje to uciac nie trzyma sie w siodle.Reasumujac-do „odbudowy” pogoni sie tych ktorzy byli na tyle nierozsadni ze jak to ujal Buffet „plywali bez majtek”-reszta bedzie sie puszyc w samozadowoleniu jacy to byli „przewidujacy”…oczywiscie do nastepnego razu za jakies kolejne 10 lat kiedy to wlasnie oni zostana „zresetowani”.
Odbudowa to będzie hasło. To czy fabryki stoją czy nie jest pozbawione znaczenia. Przypominam, że cały naród odbudowywał Warszawę. Jaki to miało sens? Ekonomicznie żaden ale był potrzebny symbol. Cegły dla Warszawy nie pochodziły wyłącznie z ruin! Dla tego szczytnego celu rozebrano sporo nienaruszonych budynków na ziemiach odzyskanych ( w tym całe prawobrzeżne miasto Forst/ Zasieki ). Nie można zabrać 500+? No wiec wystarczy zrobić tak: każde dziecko dostanie rachunek w PKO BP na które będzie co miesiąc wpływać 500+ w formie obligacji skarbowych! I proszę będzie sie odkładać na wejście w dorosłość. Zabrane? Nie. I znowu mamy sukces. Reasumując: obecna władza doprowadzi do zmiany konstytucji na wzór kwietniowej ( 1935 ) i będzie panować aż do swojego upadku.
Hmmm no tak to b sie dalo ale ja jednak zakladam(moze nieco optymistycznie?)ze celem nie jest kompletny reset systemu(chocby nawet zawoalowany)ale tylko reset czesciowy-takiewyczyszczenie systemu ze „zlogow”,podbailautowanie tej czy innej globalne instytucji,przejecie pakietow kontrolonych tu i tam,podstrzyzenie klasy sredniej(szczegolnie tej pseudo tzw.korpoludkow).Nie mam na to zadnych dowodow i moge sie mylic ale nie wydaje mi sie aby elity faktycznie chcialy dokonac „konca kapitalizmu”-po coz im by to bylo?Obecny system swietnie im sluzy,jedyne co trzeba to od czasu do czasu go „przeczyscic” i „naoliwic”-i mysle ze z ta wlasnie operacja mamy do czynienia-bo jednak proba CAKOWIETEGO resetu bylaby mocno ryzykowna i nie wiadomo jakby sie skonczyla(zaraz lud zauwazy ze jednak hordy zombi nie lataja po okolicy i caly ten zamordyzm jest nieco na wyrost)-po coz ryzykowac skoro mozna system „nawoliwic” forsa z bailoutow i z kolejna dekade pohula a potem „cos sie znowu wymysli”.Ale moze sie myle i globalisci sa bardziej ambitni-ktoz wie?
P.S.Zeby byla jasnoc-uwazam ze jakis tam wirus jest(ciekawe czy aby faktycznie nie jest to ucieknier z laboratoriow chinskiej armii w Wuhan-cos nieco dziwny to zbieg okolicznosci ze wlasnie tam ta epidemia wybuchla)i jakas epidemia tez ale rozdmuchuje sie ja po wielokroc wlasnie dla celow opisanych powyzej.
pełna zgoda. Jeśli na chwilę przyjąć tezę o planowanym działaniu nikomu nie jest potrzebny prawdziwy reset tylko zgrabne, medialne zredukowanie oczekiwań i wykorzystanie okazji do przeforsowania poważnych zmian politycznych.
Z przekonywaniem populacji całkiem nieźle sobie radzi rządowa propaganda. Wojna inaczej utrwalała się w pamięci na wschodzie ( terror ) i na zachodzie ( miękka okupacja ). Wszędzie jednak wspólne było ekonomiczne doświadczenie reglamentacji i obniżenia jakości życia. Eksplozja populizmu już od jakiegoś czasu ma miejsce. Teraz sie to skoczny bo lud w strachu odda władze na zawsze. Nadmiar pieniądza zeżre inflacja. Polecam wypowiedzi Lenina na ten temat. W skrócie: uważał, że inflacja służy wywłaszczeniu tych którzy cokolwiek mają. Zależni od państwa i etatów mogą być dzięki niej skuteczniej wyzyskiwani.
Drobna korekta: apewne miał Pan na myśli zapewne (a nie za pewne). Co z innymi krajami niż wymienione w tekście. Czyli czy wszystkie rządy, które walczą z koronanawirusem wykorzystują go po to, by wzmocnić swoją osłabioną władzę. Niemcy? Chiny? USA? Inne kraje Unii Europejskiej?
Chiny to miały problemik w jednej prowincji i jak same twierdzą udało się im go rozwiązać. Dla nich to jest narzędzie ekspansji ( zdaniem jednego z czytelników które w pełni podzielam ) Niemcy i USA szybko wyciągnęły wnioski. Zarówno Trump jak i Angela nawołują już o powrót do normalności. We Włoszech, Hiszpanii, Francji i u nas wojna rozwija się w najlepsze. Na pewno nie przez przypadek. W Szwecji i na Białorusi nadal dzieci w szkołach.
Na szybko: to jest problem natury władzy. Każdy działa w takim kontekście, jaki zastał. Wiadomo, że wystąpią fluktuacje, ale ogólnie trudno sobie wyobrazić, aby większość nie sięgnęła po „prezent”, jaki dostała.
Genialne! Gratuluję jasności umysłu.
bardzo dziękuję za komplement. Zawsze jakaś pociecha w tych czasach :/
„…borykają się z rosnącą spiralą oczekiwań społecznych”
W punkt, jak zaadresować te oczekiwania?
Mało kto chce mówić otwarcie o konsekwencjach tych oczekiwań, wynikających z nich życia na kredyt i presji w związku z tym na niekończący się wzrost…jaki jest poziom globalnego zadłużenia overall tzw. zachodu, 300%, 400%, więcej? jest to raczej mało popularny temat w regularnie uprawianych emocjonalnych pyskówkach wyborczych. Jaki procent populacji uganiający się za dobrobytem obchodzi powszechna otyłość, cukrzyca, marnej jakości jedzenie pozyskiwane z chodu przemysłowego zwierząt traktowanych okrutnie i wynikającego z tego zanieczyszczenie środowiska, brak ruchu czy 4 mln z problemami alkoholowymi w samej tylko PL?
„Nowy bunt mas, które sięgną po 4-dniowy tydzień pracy i dochód permanentny, którym pracować się po prostu nie chce. „
Jest sporo w tym prawdy, ale nie do końca, sporo ludzi na „kwarantannie” dobitnie odczuje ciężar społeczny i psychiczny przymusowego lenistwa.
„A odbudowa… to wyrzeczenia. Zmniejszone wynagrodzenia, dłuższy tydzień pracy, ograniczone świadczenia socjalne.”
Tendencje będą z goła odwrotne w mojej skromnej opinii. Jak zapewnić pracę/zajęcie rosnącej globalnie populacji w procesach automatyzacji i robotyzacji nie tylko procesów wytwórczych, ale również analitycznych, decyzyjnych, nauczania, leczenia itp. Czy będą dziedziny, które oprą się tendencjom?…automaty oparte o algorytmy ewolucyjne, sieci neuronowe itp. piszą kod, którego skomplikowania nie rozumiemy, wychwytując w oparciu o wielkie zbiory danych korelacje, których nie zauważamy… na wyjściu obserwujemy zadziwiające efekty, działają coraz lepiej w porównaniu z tym, co sami jesteśmy w stanie świadomie tworzyć. Będzie coraz więcej dziedzin w których będziemy zwyczajnie zbędni, a gospodarka oparta o usługi widać gołym okiem w „czasach zarazy” czasem pada na twarz.
„Scenarzyści tego odcinka założyli wojenny reset bez prawdziwej wojny.”
Wojna w zglobalizowanym i wielobiegunowym świecie nie przyniosłaby zwycięzców, obecny wielobiegunowy świat słowami Lema to bulgoczący kocioł, a do jego słów o tym, że liczą się kopaliny i bomby atomowe dodałbym inżynierów molekularnych, którzy… tak będą ingerować kiedyś w nasz własny kod dziedziczności, wspólnych zresztą dla wszystkich organizmów żywych na tej planecie…w świecie w którym nie ma wyraźnego przywódctwa, nie da się zamodelować globalnych procesów (raczej jest podczepianie się co sprytniejszych pod trendy, chwilowe „mody na świrusy”).
Mimo wielu problemów przed jakimi stoimy globalnie, nie martwiłbym się jednak, odkąd kilka wieków wstecz zaczęliśmy szukać odpowiedzi nie tylko w świętych księgach. Świat pełen był, jest i pewnie będzie Semmelsweis’ów, a przedziwna mieszanina genów oparta o czteroliterowy kod dziedziczności przynosi takich jak Beethoven tam gdzie nikt by się tego nie spodziewał.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignaz_Semmelweis
Stoimy przed wieloma wyzwaniami jako populacja, widać jak na dłoni jak odzywają się w nas nawet lokalnie atawistyczne odruchy w wyścigu z sąsiadem po papier toaletowy do sklepu za rogiem. Zgadzam się i to bardzo w Gospodarzem
„Per saldo za pewne na tym skorzystamy”
W pierwszej kolejności część petentów stojących właśnie pod chińskimi drzwiami w kolejce po respiratory uzna, że jednak warto produkcję rozrzucić po świecie, co tylko Chinom (m.in. środowisko) i reszcie wyjdzie na dobre (dywersyfikacja procesów wytwórczych na wypadek nie tylko umyślnego działania). PL będzie jednym z partycypantów, sami nie doceniamy tego jak pracowitą i kreatywną jesteśmy populacją. A link prowadzący do rozmowy i obawy o to, że Afryka do nas przyjdzie? A może trzeba iść do Afryki? Nie kolonizować, tworzyć wartość, podnosić jakość życia w poszanowaniu dla ludzi i środowiska, bo to spowalnia i odwraca tendencje do niepohamowanej replikacji samolubnych genów nagiej małpy, naiwne? dziś może i tak, jutro, albo pojutrze, niekoniecznie
To jest taki kaliber ze pozwolę sobie odpowiedzieć całym następnym postem 🙂
„…borykają się z rosnącą spiralą oczekiwań społecznych”
W punkt, jak zaadresować te oczekiwania?
Mało kto chce mówić otwarcie o konsekwencjach tych oczekiwań, wynikających z nich życia na kredyt i presji w związku z tym na niekończący się wzrost…jaki jest poziom globalnego zadłużenia overall tzw. zachodu, 300%, 400%, więcej? jest to raczej mało popularny temat w regularnie uprawianych emocjonalnych pyskówkach wyborczych. Jaki procent populacji uganiający się za dobrobytem obchodzi powszechna otyłość, cukrzyca, marnej jakości jedzenie pozyskiwane z chodu przemysłowego zwierząt traktowanych okrutnie i wynikającego z tego zanieczyszczenie środowiska, brak ruchu czy 4 mln z problemami alkoholowymi w samej tylko PL?
„Nowy bunt mas, które sięgną po 4-dniowy tydzień pracy i dochód permanentny, którym pracować się po prostu nie chce. „
Jest sporo w tym prawdy, ale nie do końca, sporo ludzi na „kwarantannie” dobitnie odczuje ciężar społeczny i psychiczny przymusowego lenistwa.
„A odbudowa… to wyrzeczenia. Zmniejszone wynagrodzenia, dłuższy tydzień pracy, ograniczone świadczenia socjalne.”
Tendencje będą z goła odwrotne w mojej skromnej opinii. Jak zapewnić pracę/zajęcie rosnącej globalnie populacji w procesach automatyzacji i robotyzacji nie tylko procesów wytwórczych, ale również analitycznych, decyzyjnych, nauczania, leczenia itp. Czy będą dziedziny, które oprą się tendencjom?…automaty oparte o algorytmy ewolucyjne, sieci neuronowe itp. piszą kod, którego skomplikowania nie rozumiemy, wychwytując w oparciu o wielkie zbiory danych korelacje, których nie zauważamy… na wyjściu obserwujemy zadziwiające efekty, działają coraz lepiej w porównaniu z tym, co sami jesteśmy w stanie świadomie tworzyć. Będzie coraz więcej dziedzin w których będziemy zwyczajnie zbędni, a gospodarka oparta o usługi widać gołym okiem w „czasach zarazy” czasem pada na twarz.
„Scenarzyści tego odcinka założyli wojenny reset bez prawdziwej wojny.”
Wojna w zglobalizowanym i wielobiegunowym świecie nie przyniosłaby zwycięzców, obecny wielobiegunowy świat słowami Lema to bulgoczący kocioł, a do jego słów o tym, że liczą się kopaliny i bomby atomowe dodałbym inżynierów molekularnych, którzy… tak będą ingerować kiedyś w nasz własny kod dziedziczności, wspólnych zresztą dla wszystkich organizmów żywych na tej planecie…w świecie w którym nie ma wyraźnego przywódctwa, nie da się zamodelować globalnych procesów (raczej jest podczepianie się co sprytniejszych pod trendy, chwilowe „mody na świrusy”).
Mimo wielu problemów przed jakimi stoimy globalnie, nie martwiłbym się jednak, odkąd kilka wieków wstecz zaczęliśmy szukać odpowiedzi nie tylko w świętych księgach. Świat pełen był, jest i pewnie będzie Semmelsweis’ów, a przedziwna mieszanina genów oparta o czteroliterowy kod dziedziczności przynosi takich jak Beethoven tam gdzie nikt by się tego nie spodziewał.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignaz_Semmelweis
Stoimy przed wieloma wyzwaniami jako populacja, widać jak na dłoni jak odzywają się w nas nawet lokalnie atawistyczne odruchy w wyścigu z sąsiadem po papier toaletowy do sklepu za rogiem. Zgadzam się i to bardzo w Gospodarzem
„Per saldo za pewne na tym skorzystamy”
W pierwszej kolejności część petentów stojących właśnie pod chińskimi drzwiami w kolejce po respiratory uzna, że jednak warto produkcję rozrzucić po świecie, co tylko Chinom (m.in. środowisko) i reszcie wyjdzie na dobre (dywersyfikacja procesów wytwórczych na wypadek nie tylko umyślnego działania). PL będzie jednym z partycypantów, sami nie doceniamy tego jak pracowitą i kreatywną jesteśmy populacją. A link prowadzący do rozmowy i obawy o to, że Afryka do nas przyjdzie? A może trzeba iść do Afryki? Nie kolonizować, tworzyć wartość, podnosić jakość życia w poszanowaniu dla ludzi i środowiska, bo to spowalnia i odwraca tendencje do niepohamowanej replikacji samolubnych genów nagiej małpy, naiwne? dziś może i tak, jutro, albo pojutrze, niekoniecznie
Przeczytałem z wielką uwagą i uznaniem wszystkie Pana spostrzeżenia i wnioski. Pasują one idealnie do mojej tezy o światowej wojnie informacyjnej. Zwłaszcza jako uzupełnienie podanej przeze mnie informacji, że atak informacyjny pada na bardzo podatny grunt. Zapraszam do przeczytania mego artykułu „Jak rozpętano trzecią wojnę światową”. Zaznaczam, że celowo pominąłem w nim wiele subtelności; chciałem uderzyć nim jak młotkiem w te przestraszone łepetyny, licząc na pobudzenie samodzielnych procesów myślowych. Oto link: https://polskioffroad.com.pl/jak-rozpetano-trzecia-wojne-swiatowa/
Bardzo ciekawy wpis! Dostałem go w linku od kilku znajomych. Ciekawa perspektywa która strategicznie nie różni się przecież od planów ZSRR za czasów Stalina czy III Rzeszy. Oczywiście dzisiaj nie wolno mówić wprost, że państwa swojej natury nie zmieniają nigdy ale ja osobiście zgadzam się z pańską tezą. Jeśli EU rozmontuje swoją produkcje Chiny zamienią nas w wielką galerię handlową. Albo raczej bazarek bo przecież ceny będą mogli dowolnie dyktować. Oby się Pan mylił.
@Wojtek Bednarczyk
Bardzo ciekawy wpis-przeczytalem z uwaga i dziekuje bo na pewno jest to hipoteza dla mnie nowa(taka geopolityczna-podoba mi sie).Ale jesli nawet owa hipoteza(o informacyjnym ataku Chinczykow)jest prawdziwa to moim zdaniem Chinczycy ZBYT duzo zaryzykowali taka akcja i PRZEGRAJA-ostatecznie malo kogo obchodzi ze Chiny „sobie z wirusem poradzily” natomiast niemal wszyscy krzycza ze „Chinczycy z tym wirusem spartolili i generalnie ta cala epidemia to ich wina”-ba na necie sa cale artykuly i petycje w ktorych nawoluje sie do wystapienia do Chin o reparacje za epidemie.Chiny staraja sie robic za swietego Mikolaja podsylajac maseczki czy testy tu i tam ale moim zdaniem globalna swiadomosc jest taka ze ta epidemia to WINA Chinczykow a to im na pewno w zdobyciu hegemoni nie pomoze(tym bardziej ze prawdopodobnie w sektorach strategicznych zachod bedzie probowal sie od Chin uniezaleznic-to juz sie dzieje-ta cala ruszana na szybko produkcja testow,srodkow do dezynfekcji itp itd).JESLI wiec nawet jest to „chinski blitzkrieg”(troche watpie ale roboczo niech bedzie) to wlasnie ow „blitzkrieg” utknal w „stalingradzie” zwanym globalna swiadomoscia.
P.S.Generalnie widze iz zgadzamy sie iz obecnie mamy wojne tylko mamy rozne koncepcje co do tego kto i przeciw komu ja prowadzi-moze nasze wnuki sie kiedys dowiedza.
Ciekawa koncepcja i może wyglądać prawdopodobnie. Tym bardziej, że cała ta „pandemia w Wuhan” sprawia wrażenie pokazówki, a i z ludźmi komunistyczni towarzysze nie mają i nigdy nie mieli w zwyczaju się liczyć, jak to na „lewicową wrażliwość” przystało.
Jedna rzecz mi tylko w tym nie pasuje, a właściwie dwie.
Pierwsze to taka, że zachodnie gospodarki są wyraźnie ręcznie wyłączane od góry przez same zachodnie rządy, a nie przez Pekin.
I druga – zachodnie media dwoją się i troją aby nakręcać histerię, a to również nie Chiny je kontrolują.
Więc w tej wersji, nazwijmy ją „chińskiej”, ja bym widział taki wariant, że towarzysze zachodni dogadali się z towarzyszami chińskimi i jest to wspólna operacja. Próbowała się bronić Wielka Brytania, Trump też coś wspominał o fejkach, ale bardzo szybko musieli się poddać.
Dzisiaj widać dość wyraźnie, że o zamykaniu gospodarki zdecydowały raczej korporacje niż rządy. Nie da się uziemić tysięcy samolotów z dnia na dzień z powodów czysto logistycznych. Taki systemowy lockdown musiał być przygotowany. Nawet takie wprowadzenie kontroli na granicach wypadło całkiem zgrabnie. Jeden z moich tirów jechał z Białorusi dokładnie w nocy z 15/16 marca gdy wprowadzano blokadę. Obawiałem się, że na granicy utknie na tydzień przyjechał do Wawy w pon o 16 miast o 9. zainteresowałem sie trochę tą sprawnością i okazało się, że w styczniu i lutym Frontex miał ćwiczenia na granicy. Coincidence? I dont Think so …..
Chapeau bas👍
bardzo mi miło 🙂
A tu „bardzo ciekawy news”
https://biznes.interia.pl/praca/news-koronawirus-czeka-nas-60-cio-godzinny-tydzien-pracy,nId,4406571
Panowie. Proponuję poczekać kilka tygodni jeszcze i zobaczymy ile ta dziwna wojna przyniesie ofiar. Do tego czasu wstrzymałbym się z ferowaniem osądów. Nie wydaje mi się zamierzone ponoszenia gigantycznych strat tylko po to, żeby mocniej trzymać nas na uwięzi. Straty gospodarki światowej to biliony. Ktoś napisał na murze : Covid-19 made by governmenrs. Nawet jeśli taki byłby pierwotny zamiar, to ew oszczędności na zmarłych emerytach vs straty gospodarcze są niewspółmierne. I dotykają prawie wszystkie gałęzie gospodarki i wszystkie narody. Panowie, dlaczegóż to p. Borys J. zmienił swoją retorykę ? Zobaczył, że brak działania jego rządu będzie skutkować dramatem obywateli i wypadnie z siodła. Ludzie po prostu nie chcą umierać a ci, którzy targami się na własne życie najczęściej mają zaburzenia lub silną depresję i nie doświadczyli zrozumienia lub pomocy.
W kwestii wirusa zgadzam się że taniej byłoby wyizolować część społeczeństwa, zagrożoną. Tylko czy pieniądze są najważniejsze ? Butan ma wysoki poziom wskaźnika szczęścia, choć nie jest bogaty.
Tak czy inaczej, za chwilę będzie 1 mln zakażonych ludzi, za kolejny tydzień może być 2 razy tyle. Co będzie dalej – chciałbym zobaczyć. Tylko czy akurat nie padnie na mnie ?
Proszę wybaczyć zwłokę w odpowiedzi ale z jednej strony miałem na głowie potworną ilość zajęć z drugiej warto było faktycznie chwilę się z nią wstrzymać. Dzisiaj nikt już chyba nie ma wątpliwości jaka była prawdziwa natura tej pandemii. Widać również, że straty gospodarcze choć niewątpliwie duże nie przybrały rozmiarów gargantuicznych. Co więcej patrząc na sprawę z pewnej perspektywy i doświadczeń kilku zaprzyjaźnionych firm, pandemia umożliwiła korporacjom i państwom przeskok w XXI wiek: status równorzędnej strefy aktywności osiągnął internet. C19 to socjotechniczny katalizator wielkich społeczno politycznych zmian których bez niego albo wprowadzić by sie nie udało ( szczepienia, obowiązek badań, nakłady emerytalne ) albo przebiegały by znacznie wolniej ( elektroniczne państwo, zakupy internetowe ). Do tego dojdzie jeszcze upadek FIAT money na rzecz para pieniądza elektronicznego bo zaraz się okaże, że ze względów „epidemiologicznych” transakcje gotówkowe są wykluczone albo poważnie ograniczone.
Szanowny Panie,
Obawiam się, iż wiele osób może dopowiedzieć do Pańskich słów. Na przykład – przypisując bagatelizowanie samego wirusa, zamiast skupić się na meritum.
„Per saldo za pewne na tym skorzystamy. Jak to po każdej wojnie.”
Przestrzegam przed sofizmatem stłuczonej szyby. Chyba że chodzi tu o zysk liczony od końca wojny. ;]
Powiem szczerze, że w tym wszystkim mam całkiem wysoki poziom niepokoju. Jak Pan zauważył – przypomina to Black Mirror (chyba muszę kiedyś obejrzeć ponad dwa pierwsze odcinki, choć jakoś tak trudno przekonać mi się do oddania każdej godziny czasu na ruchome obrazki, zwłaszcza, że oba odcinki nie były jakoś specjalnie innowacyjne, pomimo iż dobrze wykonane). Pierwszy raz w swoim analizowaniu przyszłości lecę po pełnym spektrum możliwości – od skrajności do skrajności. Najbardziej się jednak boję tego, co część z nas o władzy wie. O naturze władzy (dla nowoprzybyłych: „Rules for Rulers” od CGP Grey na youtube).
Mam obawę na przykład, że władza może w nadchodzącym czasie przejść do metod ewidentnie totalitarnych (oparcie się na wymienionych przez Pana zasadach odbudowy Państwa po wojnie). Boję się tego, że w spadającej wartości pieniądza, reżim ustali limity cenowe, które będą obiektywnie nieopłacalne.
Przez „obiektywnie nieopłacalne” nie mam na myśli sprzeciwienia się zasadom subiektywnej wyceny własnej pracy, lecz sumy tego czynnika oraz obiektywnych wydatków, które stanowią minimum wyceny pracy, gdyby praca stała się przymusowa bez wynagrodzenia.
Przy okazji: jeśli Gospodarz podrzuci mi adres, na który mogę wysłać fragment „Kalejdoskopu Matematycznego”, to podrzucę skany o regule sprawiedliwego podziału, która to miała być tylko ciekawostką popularyzującą metody matematyczne, a niespodziewanie stała się kluczowym elementem w rozwoju teorii gier oraz, obok prakseologii, dawała duże zrozumienie zasady działania wolnego rynku, z często nieznanym aczkolwiek banalnym stwierdzeniem, iż na wolnym rynku każda transakcja to czynność o sumie dodatniej.
Wracając do limitów i totalitaryzmu. Mam taki lęk w sobie, że znajomi producenci żywności (wśród bliskich mi osób mam sadowników oraz producentów mleka) zostaną zmuszeni do oddania produkcji po cenie, która im się nie opłaci. Kto zna historię, ten wie, że przymus dystrybucji miał już miejsce i nie skończył się on dobrze. Bo kto zna zasady rynkowe ten wie, że przymus dystrybucji – jeśli jest konieczny – nie tylko pozbawia część osób chcianego zysku, ale wręcz skazuje ich na straty (znowu: to nie jest zasada absolutna, poruszamy się w pewnym spektrum, które przesuwamy znacznie w lewo, przez co część – większa lub mniejsza, ale zazwyczaj, jeśli metody były konieczne, można się spodziewać, iż większa – znajduje się na lewo od zera).
Do tego dochodzi mokry sen interwencjonistów – możliwość dodrukowania pieniądza na niespotykaną skalę. Wszystko w rękach garstki ludzi, która może to uzasadnić ratowaniem gospodarki. Kto uważa, że środki zostaną rozdysponowane w takich proporcjach, w jakich będą potrzebne, bez nepotyzmu – ręka do góry!
W tym wszystkim ostatnio często wracam do swojego wymyślonego przed laty projektu, inspirującego się szwajcarskim WIRem, choć w inspiracji nie należy szukać wielu podobieństw. Wymarzyłem sobie walutę opartą na parytecie pracy (jeśli jest coś takiego, proszę o nakierowanie na źródła), która mogłaby stanowić środek płatniczy szarej strefy. Najlepiej: zdecentralizowanej, ale w końcu od czego są kryptowaluty? – musiałbym się tylko upewnić, że spełniają wszystkie niezbędne cechy. Z moją siła przebicia pewnie nie wyjdzie to w szerszym gronie, ale może zostawiłbym coś dla innych, gdyby zaszła taka potrzeba, co mogliby ponieść dalej. Wszak z czasów, gdy wiele myślałem o surwiwalowych scenariuszach, jeden z wniosków – bardzo odmiennych od tego, co często promują filmy – było postawienie na społeczność (dlatego w domu oprócz basenu mam generator chloru do uzdatniania wody, emergency preparadnes, MSR SE200). Być może kiedyś – o ile nie zamachuję się motyką na słońce – powstanie narzędzie, które pomoże zorganizować się oddolnie szarej strefie i przetrwać na ludzkich warunkach, mobilizując ludzi do pożytecznej pracy, bez tego całego systemu napędzanego rezerwą cząstkową, w imię Keynesowskiego dogmatu o nieograniczonym rozwoju.
I żeby nie zabrzmieć źle. Nie mam nic przeciwko ciągłemu rozwojowi. Wręcz go popieram! Jednak to, co się dzieje obecnie, to jakaś plaga konsumpcjonizmu, której – przyznaję ze wstydem – sam uległem i jest to w dodatku mój jedyny nałóg. Chodzi tylko o to, by środki były lepiej lokowane.
Kolejne warianty to niezupełny reset – tutaj posługuję się nomenklaturą innego blogera, który resetem nazywa odejście od obecnego systemu monetarnego, chyba że ja coś źle zrozumiałem, prorokując być może wykorzystanie SDR, co sugerują próby z Bankiem Azjatyckim (mogłem pomylić dokładną nazwę) i wejście Renmibi do SDR, które zakończyło tę inicjatywę. Jak pisze Cynik – możliwe są podrygi martwego kota. Jak ja to rozumiem: paradoksalnie być może właśnie cała ta pandemia pozwoli odwrócić uwagę od głównej choroby systemu monetarnego i zamiast zresetować się, jak to prorokuje Cynik, ta cała zabawa potrwa dalej, jak to Pan opisuje tutaj, prolongując konieczność wyjścia z choroby w nieokreśloną przyszłość.
W najlepszym wypadku: będziemy samowystarczalni żywieniowo, koszt pracy spadnie, ale kryzys na zachodzie pozwoli nam na bycie – nomen omen – Chinami Europy. Obyśmy drugi raz tej szansy nie skopali, jak to miało miejsce poprzednim razem. Nie śmiem postawić złamanego grosza na to, że władza się otrząśnie, choć w przetasowaniach na świecie upatruję promyk nadziei, iż Wielka Dwójka zostanie nieco zwolniona ze smyczy swoich panów, przez co zrobi się miejsce dla bardziej nam sprzyjającego gracza – nie pozbawionego wad władzy, dalej złego (mam na myśli inherentną nadreprezentację cynizmu w strukturach władzy), aczkolwiek po prostu lepszego. Swoją drogą: krypto pieniądz na parytecie pracy ma taką ciekawą zaletę, iż promuje podatki docelowe, które większość ludzi chciałaby płacić. To też jest lekarstwo na pewne choroby. Nie mówię, że zupełne – ale na pewno wymusiłoby pewien nowy konsensus (typu „kradnij, ale mniej niż wcześniej”), co dyktuje statystyczna natura społeczeństwa.
Przepraszam, jeśli powtórzyłem się z innymi komentującymi lub odpłynąłem za bardzo. Jestem pogodzony z ogólnym sprzeciwem wobec moich rozważań. Jak już zaznaczyłem – chyba nigdy nie myślałem pod tak dużym i tak długim obciążeniem emocjonalnym (no, może raz, gdy wziąłem na siebie za dużo umów przedwstępnych i czekałem prawie półtorej roku na pewien styczeń).
I przepraszam za dużą ilość tekstu. To nawet nie jest wszystko, co mi po głowie chodzi, lecz kończę, póki jeszcze mam jakieś pokłady sił umysłowych.
Jak widzę prezentujemy bardzo podobny tok myślenia i cieszę się bardzo, że tygodnie które upłynęły potwierdziły wyłącznie to, że lęk był sterowany a większość zafundowanych ograniczeń miała charakter dyscyplinujący a nie realnie ochronny. 8 tygodni to wprawdzie perspektywa bardzo krótka ale wystarczająca w skali takiego wydarzenia jak lockdown. To jak wiadomo pierwszy tego typu przypadek w historii i jestem bardziej niż pewien, że ostatni. Po raz kolejny obywateli już się tak łatwo nie zamknie. Podobna próba będzie z całą pewnością wymagała użycia przemocy albo publikowania nasyconych horrorem scen umierających ludzi na ulicach. Niemniej kolejny taki manewr nie będzie potrzebny. Państwa i korporacje osiągnęły swoje cele i skumulowały w jednym punkcie uderzenie kryzysu który i tak by się musiał zmaterializować prędzej czy później. Choć jestem pewien, że świat wolnych ludzi który uważałem za swój odszedł w przeszłość z perspektywy populacji en masse ta sztuczna pandemia to zmiana na dobre. Życie może się co prawda nieco zmienić w hodowlę ale to i tak lepsze niż jakiś niekontrolowany oddolny rewolucyjny zryw. Jak uczy historia ów zawsze uderza w to wszystko co gawiedź uzna za wrogie a jak sam Pan sobie zdaje sprawę jest to bardzo pojemna kategoria…. Pieniądz oparty o czas to również mój konik! Kiedyś pieśń przyszłości obecnie w erze blockchain bardzo realna. Swego czasu planowałem nawet założenie startupu który tworzył by „giełdę czasu” niezbędny element rozrachunkowy który byłby w stanie bilansować rynek. Niestety pojawił się pewien prozaiczny problem …. jeśli walutą jest osobiste świadczenie nie ma jak akumulować zysku:) rb@rafalbauer.pl z przyjemnością zanurkuję w „Kalejdoskop”:)
Świetny artykuł! Generalnie też mam mieszane odczucia co do tej całej pandemii i staram się znaleźć złoty środek bo w fake newsy i teorie spiskowe typu 5G czy New World Order absolutnie nie wierzę ale już w rzeczowe i potwierdzone danymi argumenty jak najbardziej. Też myślę, że ta cała akcja ma drugie dno. Przede wszystkim gospodarczo i politycznie. Dziękuję za merytoryczny materiał.
Świetny tekst. Jedna uwaga: Salvini to Liga Północna, a nie Forza Italia.
Bardzo dziękuję! Słuszna uwaga freudowska pomyłka. Zaraz poprawie.