Fundament

Czyli o tym gdzie zaczyna się inicjatywa polityczna

Choć wydawać by się mogło, iż związek bankierów i polityków to zażyłość ściśle nowoczesna, analiza historyczna przekonuje, że owa relacja zawiązała się mniej więcej wtedy, gdy swą wątpliwą renomę zdobywał najstarszy zawód świata. Stulecia dostarczają wielu wspaniałych przykładów na to jak owocne potrafią to być związki a nie szczędzą również przykładów dotyczących… ziem polskich. Tu najciekawszy dotyczy wprawdzie lat zamierzchłych, ale przy okazji takich, gdy potęga Rzeczpospolitej znajdowała się niemal w zenicie.

Owa interesująca historia rozpoczyna 12 stycznia 1519 r., kiedy to jego wysokość cesarz Maksymilian I Habsburg raczył wyzionąć ducha w austriackim Wels. Choć od czasu swego upadku z konia cesarz cierpiał na przewleką depresję jego śmierci się nie spodziewano i to pomimo iż od 1514 roku zwykł podróżować z… trumną, a szczegółowe regulacje dotyczące własnego pogrzebu i sposobu postępowania z ciałem wydał równolegle z zakończeniem ważnego politycznego zjazdu w Wiedniu. Ów w dacie 26 lipca 1515 r. miał regulować „po wsze czasy” relacje Habsburgów i Jagiellonów, zamykając tym sposobem trwający od kilku dziesięcioleci spór o wpływy w Czechach i na Węgrzech. Owo porozumienie (jak to zwykle bywa) akuszerów miało wielu, lecz największy wpływ należałoby przypisać dwóm i to ze skrajnie różnych powodów. Pierwszym był Mikołaj Radziwiłł – magnat litewski, a przy okazji wielki entuzjasta utrzymania unii z Polską, co na Litwie nie przysparzało mu specjalnej popularności. Dobre stosunki kanclerza wileńskiego z Habsburgami miały jednak proste uzasadnienie: ci ostatni namiętnie knuli z Moskwą, aby osłabiać Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Owo osłabianie owocowało najazdami… na ziemie Radziwiłłów. Ową misyjną pracę doceniał nie tylko król Polski. W 1518 roku cesarz wyniósł polskiego posła do rangi księcia Rzeszy, wynosząc tym samym Radziwiłłów znacznie ponad rody, które swe tytuły książęce zawdzięczały… Unii Lubelskiej.

Ale nie byłoby żadnego przełomu w polityce cesarskiej, gdyby nie Jakub Fugger – przebojowy i jak należałoby dzisiaj napisać niezwykle kreatywny bankier. Wpływowy mieszkaniec Augsburga zorientował się szybko, że najlepsze interesy robi się wtedy, gdy ma się wpływ na władze i stanowione przez nią prawo i dlatego też z całych sił wspierał dom Habsburgów. Zaowocowało to nie tylko lukratywnymi zastawami pożyczek, ale również koncesją na wyłączny obrót odpustami na terenie Rzeszy. Owo imponujące osiągnięcie mogło się powieść wyłącznie dlatego, iż wcześniej obrotny bankier zaoferował swe usługi Papieżowi, nieustannie narzekającemu na mizerną ściągalność należnych mu danin w tym świętopietrza. Dzięki niewielkiej prowizji (3%), Fugger w krótkim czasie położył rękę na całości papieskich wpływów a chwilę później niemal całkowicie zmonopolizował obrót odpustami przy czym w intensyfikowaniu ich sprzedaży osiągnął tak spektakularne efekty, iż zasłużył sobie na niechęć Marcina Lutra, któremu ów proceder wydawał się szczególnie odrażający.

Cesarski parasol ochronny pozwalał Fuggerowi na prowadzenie szerokich interesów tyle, że ambitnemu bankierowi coraz bardziej zależało na możliwie szerokiej ekspansji, za którą polityczne możliwości Habsburgów po prostu nie nadążały. Ciekawym przykładem w tym względzie było powołanie spółki Ungarischer Handel (1495), która, łącząc wcześniejsze nadania i nowe źródła surowców, w krótkim czasie stała się monopolistą w zakresie wydobycia, hutnictwa i handlu metalami. Olbrzymia skala działalności prowadzonej ponad granicami królestw i ponad głowami monarchów, napotykała na szereg problemów, które zgrabnie określono by dzisiaj jako ograniczenia w wolnym handlu😊. Choć problemy z niezliczonymi mytami, bandami rabusiów i kaprysami władyków rozwiązywano za pomocą zbrojnych finansowanych przez spółkę, Fugger uważał, iż są to zaledwie półśrodki a prawdziwym celem powinien być ład… państwowy i polityczny, dlatego też gorliwie wspierał i animował mocarstwowe plany cesarza Maksymiliana. Warto wspomnieć, iż odsetki od rozmaitych interwencyjnych pożyczek potrafiły sięgać 35% i więcej, a skalę oprocentowania ograniczała wyłącznie… konkurencja ze strony Żydów. Z tą Fugger poradził sobie w sposób sprawdzony już wcześniej w Hiszpanii: Cesarza namówiono do wydania edyktu nakazującego ich wygnanie a przy okazji konfiskatę ich majątku, którego od razu użyto do spłaty części długów.

Dla Fuggera porozumienie z Jagiellonami panującymi w Polsce, w Czechach i na Węgrzech stanowiło doskonały sposób na pomnożenie przychodów i to bez kosztów, które pociągnęłaby za sobą wojna. Choć cesarz nie był wielkim entuzjastą tych związków, do zmiany stanowiska zachęciła go skala zadłużenia, które wedle ówczesnych standardów było niemal niespłacalne. Jeszcze mniej podobały mu się naciski Fuggera, aby odstąpić od knowań z Moskwą a w konflikcie krzyżacko-polskim poprzeć Jagiellona. Spokoju w regionie domagali się niderlandzcy kupcy, którym marzyło się moskiewskie zboże jako alternatywa dla Gdańska. Z ich zdaniem Fugger musiał się liczyć: było nie było inwestowali nadwyżki w jego papiery wartościowe. A skoro liczyć musiał się bankier, nad zmianą geopolitycznych planów musiał się zastanowić cesarz. Alians z Jagiellonami rodził się w bólach, ale gdy go w końcu zawarto, radość bankiera nie trwała długo, ponieważ śmierć cesarza otworzyła kwestię na nowo.

Elekcyjny tron wabił rozmaitych chętnych a środowisko elektorskie siłą rzeczy podzieliło się na frakcje. Gwiazdą jednej z nich był Zygmunt Stary jako opiekun prawny Ludwika II – króla Czech. Ponieważ cesarska korona leżała w rękach zaledwie 7 elektorów, wakat uruchomił prawdziwy konkurs piękności. W teorii największe szanse na wybór miał wnuk zmarłego Karol V Habsburg (odziedziczył ziemie dziadka), ale obfite dary, które dzisiaj określono by jako łapówki, skutecznie utrzymywały w grze króla Francji, króla Anglii a także elektora Saksonii. Każdy elekt, poza Karolem V, oznaczał nowe kierunki w geopolityce i być może nowe standardy. Fugger przystąpił do ofensywy: Habsburg miał mieć najwięcej pieniędzy i najszersze polityczne plany. W tym celu powrócono do pomysłu przymierza z Jagiellonami a powrócono tym łatwiej, iż stosowne małżeństwa już wcześniej zawarto. Nie bez znaczenia był również prozaiczny fakt, iż król Polski miał do załatwienia szereg delikatnych politycznych interesów a jednym z nich była sekularyzacja zakonu, która dla ultrakatolika Karola V była niemal nie do zaakceptowania. Niemal, ale rosnące wymagania finansowe pozostałych elektorów, zachęcały do opłacania poparcia nawet niewygodnymi politycznymi zobowiązaniami. Łączny kredyt wyborczy urósł do astronomicznej sumy 850 tys. Guldenów, z których 543 tys. Wyłożył sam Fugger! Pojawienie się Jerzego Fuggera na dworze w Krakowie karze sądzić, iż określona cześć tej kwoty trafiła również na Wawel😊. Gdy 28 czerwca 1519 r. elektorzy wybrali wreszcie Karola V, łączny dług cesarstwa dobijał już do 4 milionów a jego spłata zajęła niemal 3 stulecia. Plan europejskiej integracji a’la Fugger mógł się już bezpiecznie realizować, ale… bankier nie cieszył się swym sukcesem zbyt długo.

Sekularyzacja zakonnego państwa nie napotkała w prawdzie problemów, mimo iż była podówczas wydarzeniem bez precedensu. Ostatni Wielki Mistrz, zrzucając płaszcz, otwierał nową kartę w ówczesnych stosunkach dyplomatycznych: oto konwertyta luteranin zawierał kontrakt z królem – wasalem Rzymu. Choć namiętnie przypomina się manifestacyjny hołd pruski, znacznie rzadziej mówi się o tym, że Albrecht był… siostrzeńcem Zygmunta Starego, mówił po polsku a w jego żyłach płynęła krew Jagiellonów. Co więcej, jako były zakonnik w chwili zawierania traktatów był kawalerem, który stawał się interesującą partią do dynastycznych roszad. Te doskonale wpisywały się w integracyjne plany Fuggera, który widział w Jagiellonach naturalną przeciwwagę dla Habsburgów. W 6 lat po wyniesieniu Karola V na cesarski tron wszystko zdawało doskonale się układać. Do czasu.

Kłopoty zaczęły się w Czechach i na Węgrzech i to z dwówch niezależnych powodów. Młodociany król Ludwik II był marionetką w rękach wielmożów a nie jest również wykluczone, że swoje interesy na jego dworach realizował Zygmunt Stary. Jan Thurzo – wspólnik Fuggera w Ungarischer Handel radził sobie wprawdzie doskonale, ale skutkiem ubocznym… było powstanie eksploatowanych na potęgę pracowników. Powstanie, jak to z powstaniami bywa, prędko uzyskało polityczne zaplecze a w głosy ciemiężonego ludu wsłuchał się Jan Zapolya – największy z węgierskich magnatów. Owa wrażliwość miała proste uzasadnienie: wielmoża miał swoje plany a na ich realizację potrzebował pieniędzy. Grabiąc Fuggera, narażał się Habsburgom, ale tym akurat niespecjalnie się przejmował. Płacąc trybut Turkom, mógł powalczyć o własne interesy królewskie na Węgrzech, konflikt z cesarzem był zatem nieunikniony i wynikał ze strategicznej kalkulacji. W innej sytuacji znalazł się Ludwik II. Tu o trybucie nie mogło być mowy jedynym rozwiązaniem była wojna. Ostatniego Jagiellona na tronie węgierskim śmierć dosięgła pod Mohaczem 29 sierpnia 1526 r., przy czym do dzisiaj nie wiadomo czy zadała mu ją rwąca rzeka czy celowo go zasieczono. O ile opinie w tej sprawie są podzielone, historycy są zgodni co do jednego: w tej dacie wszelkie prawa do wakujących tronów przejęli na zawsze Habsburgowie.

Zmierzch dopadł również Jagiellonów na Litwie i w Koronie. Zygmunt August nie doczekał się męskiego potomka. 19 lipca 1569 r. w Lublinie Albrecht Fryderyk Hohenzollern, wzorem swego ojca, ponowił Hołd Pruski. Książę doskonale mówił po polsku i miał w Rzeczpospolitej doskonałe relacje, zwłaszcza w kręgach wspieranych przez Radziwiłłów innowierców. Jako wnuk Kazimierza Jagiellończyka był brany pod uwagę w trakcie wolnej elekcji w 1573 roku, ale jego kandydaturę skutecznie utrącił Jan Zamoyski – kanclerz koronny.

Ów ambitny polityk miał wielkie wpływy i nie mniejsze ambicje a przede wszystkim własną wizję Polski. Wedle źródeł historycznych nie miał sponsorów. Czy dobrze wyszliśmy na jego decyzjach?  To już zupełnie inna historia….

0 Comments
Previous Post