Browsing Category o wszystkim

ŁOTR

rogueone_onesheeta_a6ca2283659195cd02d91abacff6d738

Czyli o tym, że rzeczywistość dogania fikcję.

Po raz pierwszy „Gwiezdne Wojny”  (a konkretnie ich epizod IV) oglądałem na schodach w warszawskim kinie Relax. Był maj 1979, ale ponieważ film przeznaczono dla oczu widzów dorosłych, należało wystąpić z odpowiednim bodźcem materialnego zainteresowania do pań bileterek.

Czytaj dalej
7 Comments

Ruciane Bida

Ruciane-Nida

Czyli o tym, że nie ma to jak wariant B

Upał dosłownie wlewał się do środka. Choć wiosna 1994 roku przyszła wyjątkowo późno, lato zamanifestowało się wcześnie i niemal od razu zaatakowało wysokimi temperaturami. Ich ówczesny szczyt, przypadający na pierwsze dni lipca, rejestrowałem co prawda w pięknych okolicznościach przyrody, ale obserwowanych z perspektywy służbowej. Zakłady Płyt Pilśnowych w Rucianem, znane powszechnie jako „Płyta Nida” zmierzały ku nieuchronnej upadłości. Co ciekawe, prym pośród wierzycieli wiodły nie banki a… Zakład Energetyczny Białystok. Windykacyjna gorliwość ZEB miała proste uzasadnienie: od sierpnia 1993 zakład działał jako spółka akcyjna – w efekcie puchnące zadłużenie „płyt” nie tylko wyglądało brzydko w tabelkach, ale mogło też poważnie zagrozić prezesowskiemu stanowisku. Powyższe główny rozgrywający wyjaśnił mi w zaciszu swego białostockiego gabinetu, a szalejąca za oknami zamieć śnieżna doskonale podkreślała trudy z jakimi radzić sobie musiał nowy sternik białostockiej energetyki. Pojąłem w lot, że na horyzoncie kroiła się prywatyzacja, a wielkie nadzieje prezesa budził model oparty o leasing pracowniczy. Pojąłem również, że dobrotliwy dżentelmen z bródką o aparycji Dziadka Mroza to w istocie rzutki menedżer, gotów do nieszablonowych rozwiązań. Dlatego też wyrok zapadł grubo wcześniej niż w dniu, gdy wierzyciele przylepili się do rozgrzanych stołów w zakładowej Sali narad. Rechoty mieszały się z ciężkim papierosowym dymem formowanym przez gorąco w zjawiskowe esy floresy, skądinąd zdumiewająco korespondujące z modnym podówczas tureckim wzorkiem masowo krzyczącym z krawatów. Wspomnienie styczniowego spotkania chłodziło mnie jednak nadspodziewanie skutecznie: decydujące zdania Pan Dyrektor wygłosił bowiem na schodach miażdżąc mi dłoń w męskim uścisku. Mróz trzymał mocno, śnieg sypał, tworząc malowniczy pejzaż dla zimnych błysków w oczach białostockiego energetyka. Na chwilę zapomniałem o zaduchu. Odebrana wtedy lekcja nadzwyczaj skutecznie zwróciła mi uwagę na pewne najistotniejsze, jak by nie było, zagadnienia. Wielowymiarowa analiza ówczesnych ustaleń zabrała mi czas aż do wieczora i trwałaby pewnie znacznie dłużej, gdyby nie mroczne trzewia Domku Napoleona. Ów, miłościwie przycupnięty przy wyjazdówce na Warszawę, nieustająco kusił wędrowców, a zwłaszcza tych, którzy dysponowali relacjami w tutejszym melieu. Osobliwie było to środowisko rozbudowane, na którego zamglonych granicach lokowali się nie tylko stróże prawa i porządku, ale także duchowi przewodnicy różnych wyznań. Ów nietypowy konglomerat namiętnie rektyfikował się nocami, skraplając rankiem w interesy o pełnej palecie kolorystycznych odcieni. Sprawa stała się jasna: tutejszy prądodzierżca zaplecze miał zarówno na miejscu, jak i w Warszawie.

Czytaj dalej

12 Comments

Psy wojny 2.0

shutterstock_245654278

Czyli o tym, że „stare” wraca na całym froncie

Europa nie zdążyła się jeszcze otrząsnąć z kryzysu wywołanego tysiącami emigrantów, a musi się już mierzyć z zagrożeniem, które niebezpiecznie wyziera zza horyzontu. Konflikt w Syrii, jeśli przerodzi się w bezpośrednie starcie Rosja: NATO straszy europejskie stolice artykułem piątym: zobowiązaniem, by ruszyć na pomoc wojskom napadniętego. W efekcie wojna, która do niedawna była konstrukcją czysto teoretyczną, przybrała formę całkiem realnego problemu – już nie tylko politycznego. Rozważania o tym, czy i gdzie może wybuchnąć, zeszły z poziomu profesjonalnych mediów i orbitują dzisiaj wokół niejednego stolika restauracyjnego.

Czytaj dalej

5 Comments

Happy New Fear!

2

Czyli o tym, że co ma być to będzie ale nie wiadomo co.

„Luksus jest odzwierciedleniem nierówności społecznych a konsumpcja dóbr i usług luksusowych nie jest niczym więcej niż demonstracją przynależności do elity. Ową chęć do podkreślenia odrębności nazywamy efektem snobizmu. Pieniądze wydane na luksusowe samochody, biżuterię i ubrania mogły by być wykorzystanie na lepszą infrastrukturę, edukację lub pozbycie się ubóstwa. W tym kontekście, luksus jest czystą ekonomiczną stratą”

Czytaj dalej
5 Comments