Franca

Czyli o tym, że dobra moneta to kwestia dyskusyjna

Zygmunt August, choć szeroko komentowano jego rozrzutność i hojność, potrafił skutecznie zadbać o osobiste korzyści i nie wahał się przy tym nadużywać skupionej w swych rękach władzy. Na ogół przeciwny działaniom matki, skutecznie odzyskiwał królewszczyzny w tym te o które się wcześniej upominała. Co ciekawe na tym tle doszło do pierwszego poważnego konfliktu z królową Boną, mimo iż   młody król jej właśnie zawdzięczał  odzyskanie od Radziwiłłów Grodna, Kowna i Knyszyna – podówczas jednych z najważniejszych miast  na Litwie. Istota sporu była oczywista: przedsiębiorcza Włoszka potrafiła się doskonale posługiwać Zygmuntem Starym a jej imponujące dobra na Mazowszu kłuły w oczy i budziły zazdrość. Podobne sukcesy osiągane z za pleców syna mogły przynieść nie gorsze rezultaty a przede wszystkim wzmocnić zaplecze polityczne. Zygmunt August kobiety w polityce znosił źle a najgorzej własną matkę choć to jej właśnie zawdzięczał rzadkie w owych czasach wyczucie w kwestiach gospodarczych wsparte sugestiami odpowiednich lektur. Pośród nich znalazła się przełomowa praca Mikołaja Kopernika na temat stosunków pieniężnych a opisane w niej tezy „prawo o podleniu pieniądza” miały się królowi niezwykle przydać w niedalekiej przyszłości.

Choć rzadko się o tym wspomina, polski astronom zasłynął jako sprawny zarządca królewszczyzn na Warmii a jednocześnie badacz tamtejszych stosunków monetarnych. Dość wcześnie zauważył, iż kraje ościenne umiejętnie wykorzystywały sytuację gospodarczą w Polsce i namiętnie zalewały kraj podrabianymi monetami. Mimo, iż  celował w tej technice Zakon Krzyżacki, największe gospodarcze szkody, ze względu na skalę, wywarła emisja półgroszy zarządzona przez Ludwika II Jagiellończyka (prywatnie brata króla Polski). Akcja zorganizowana przez Fuggerów rozpoczęła się w Świdnicy w 1517. Teoretycznie oszustwo nie było duże, półgrosz świdnicki zawierał około 10% srebra mniej niż oryginalny. W praktyce miało olbrzymie znaczenie i walnie poprawiało rentowność handlu śląskich miast przy czym pilnowano aby owa moneta krążyła wyłącznie w jednym kierunku: na wschód. Proceder uruchomiony w Świdnicy osiągną niebywałe rozmiary ponieważ…

mennica w Świdnicy zadbała o niemal 100% podobieństwo do półgroszy, które nie były wprawdzie jedynym środkiem płatniczym na Litwie i w Koronie, ale z całą pewnością najpowszechniej rozpoznawanym. Warto dodać iż w sensie formalnym półgrosz świdnicki nie był kopią ale aby się o tym przekonać należało posiadać umiejętność czytania a ta nie była w Rzeczpospolitej szczególnie rozpowszechniona. Warto dodać iż proceder był niezwykle rentowny dla Fuggerów którzy jako monopolistyczny dostawca srebra zarobili na dostawach krocie tym bardziej, iż zapłatę za kruszec przyjmowali….. w półgroszach osiągając na tej wymianie dodatkową marżę. Ów doskonały interes rozwijał by się zapewne dalej gdyby nie Mikołaj Kopernik. To on właśnie dzięki niemu Zygmunt Stary dwukrotnie delegalizował podrobione monety ale …. regulacje, jak to bywa z regulacjami, działały tam, gdzie wolną rękę rynku kontrolował aparat władzy. Im dalej na wschód, tym łacniej obracano pieniądzem, który mimo iż trefny, skutecznie zasilał handel. Jako iż zamożnym służył głównie do tezauryzacji o niższej jakości monet przekonywano się dopiero wtedy gdy żydowscy pośrednicy szykowali większe transakcje a i wtedy zdarzało się tym którzy narodzin pańskich nie święcą położyć za te odkrycia gardło….

Litwa owych czasów przypominała nieco współczesną Rosję: źródłem jej dochodów był eksport zboża i drewna, w efekcie znacznie mniej kupowała niż sprzedawała i to właśnie tu po latach odłożyła się większość marnego pieniądza. O skali problemu najlepiej świadczył rozmach akcji wymiany podjęty przez królewicza w 1545 roku. Powołane podówczas do życia komory wymieniły niemal 10 milionów monet. Wprawdzie część z nich przetopiono i bito z nich później legalne środki płatnicze, ale większość… wykupiło od litewskiego skarbu konsorcjum Justusa Ludwika Decjusza wspierane przez żydowskich kupców krakowskich. Jak wieść gminna niesie całość skupionych monet zaoferowano Fuggerom, którzy w owym czasie kontrolowali gospodarczo Śląsk, Węgry i Czechy a zatem terytorium, na którym owej walucie nigdy nie odmawiano legalności. Ów interes odbił się szerokim echem w ówczesnym finansowym świecie, ale niejako przy okazji skrócił twórcze życie… Decjusza. Dlaczego?

Przyszły zausznik króla Polski pojawił się w Krakowie w 1508 roku i zadebiutował jako skryba u krakowskiego bankiera Jana Bonera. Ów nie rezydował w Krakowie przez przypadek. Jego brat – Jakub od dawna zajmował się pieniędzmi Jagiellonów a poprzez wspólnika – Jana Thurzo skoligacił się i powiązał kapitałowo z Fuggerami. Wspólnie zmonopolizowali dostawy srebra do mennic Korony i Prus Królewskich, ale potrzebowali agenta umocowanego solidnie na królewskim dworze. Do tej roli idealnie nadawał się Decjusz: człowiek bez wykształcenia, ale obdarzony talentami, które dzisiaj określiło by się jako social skills😊. Decjusz obracając sporymi funduszami poświęcił się spisywaniu historii Jagiellonów a owa pożyteczna działalność stwarzała mu doskonałą okazję do budowania relacji i zbierania informacji. Słynny również jako dusza towarzystwa zbudował sobie doskonałe wpływy w stołecznym Krakowie a przez to osiągnął niebywale mocna pozycje. Obrotny i skuteczny dyplomata zaskarbił sobie wprawdzie ogromne zaufanie Zygmunta Starego, ale zmonopolizowawszy interesy ekonomiczne króla, skutecznie zniechęcił do siebie następcę tronu.

To, za czyją sprawą Jost Ludwig Dietz (bo tak nazywał się Ludwik Decjusz w dniu narodzin w Wissenbourgu w 1485 roku) zszedł z tego świata, nie ma dzisiaj większego znaczenia. Ważniejsze jest jednak to, iż jego śmierć solidnie ograniczyła wpływy Fuggerów na dworze polskim a symbolem pełnego rozdźwięku było uruchomienie królewskiej poczty, która jesienią 1558 roku połączyła Kraków z Wenecją – ówczesnym centrum handlu i finansów. Przed tą datą wszelkie, w tym najważniejsze, przesyłki królewskie podróżowały po świecie dzięki usługom oferowanym przez Fuggerów a ci potrafili wykorzystać powierzane im tajemnice. Nie jest zatem przypadkiem, iż na budowę własnej komunikacji król zdecydował się w chwili, gdy… negocjował odzyskanie spadku po matce. Powyższe było bowiem absolutnie nie na rękę Habsburgom a ich właśnie namiętnie finansowali Fuggerowie.

Finanse domu Jagiellonów swej monografii jeszcze się nie doczekały i nic nie wskazuje na to, aby ów stan miał się zmienić w najbliższej przyszłości. Wielka to szkoda, ponieważ mogłoby się podówczas okazać jak poważnym ekonomicznym błędem było przesunięcie polityki polskiej na wschód zamiast konsekwentnej integracji z interesami Habsburgów wspieranych fuggerowskim pieniądzem. Mogłoby się też okazać, iż bezpłodność ostatniego z Jagiellonów była czymś więcej niż dziełem przypadku. W ówczesnej Europie powszechnie stosowano traktaty na wymarcie i tym właśnie sposobem Habsburgowie przejęli trony Czech i Węgier od Jagiellonów.

O ile brak potomstwa z Elżbietą Habsburżanką można jeszcze zrozumieć (cierpiała na odpychającą króla epilepsję), to ta sama sytuacja w przypadku Barbary Radziwiłłówny wywołuje już pewne pytania. Zdaniem jednych Litwinka stosowała śmiertelną dla siebie antykoncepcję, zdaniem drugich Zygmunta Augusta podtruwano, aby uniemożliwić mu spłodzenie potomstwa. Kto mógł to zrobić? No cóż, po śmierci Barbary, na polskim tronie ponownie zasiadła cesarska córka – tym razem Katarzyna Habsburżanka. Mimo więzów pokrewieństwa, ponownie podjęto ryzyko powiązania panujących domów. Po raz drugi skutki okazały się bardziej niż mizerne. Jedyną ciążę królowa poroniła lub, zdaniem innych, nie była w niej wcale a zagrała jedynie na uczuciach ostatniego Jagiellona. W czasach o których mowa trucizna i skrytobójstwo stanowiły tak oczywisty element życia politycznego jak dzisiaj polityczna poprawność i prokuratura.

Królowa Bona miała na swym dworze wielu specjalistów od operacji specjalnych a o ich skuteczności pewnego dnia przekonała się sama. Zmarła otruta przez własnego kucharza. Ten spożywał przy niej wprawdzie wszystkie posiłki i owego dnia skosztował wina, które jej serwował. Zmarł również nie otrzymawszy odtrutki całość bowiem zaaranżował Lorenzo Pappacoda – najwierniejszy pretorianin królowej, opiekun jej skarbu i organizator wszystkich tajnych posunięć. Po śmierci Bony Pappacoda ujawnił się jako zatwardziały stronnik Habsburgów.

Ale może był to zwykły przypadek…

4 komentarze
Previous Post
Next Post