Gol

Czyli  o tym, że trzeba grać jak przeciwnik pozwala.

O wielkim dyplomatycznym szczycie który odbył się ostatnio w Warszawie napisano dużo ale …. tradycyjnie zabrakło miejsca na wyjaśnienie o co tak naprawdę chodziło. Aktywna na froncie ideologicznej walki GW nie tylko wypunktowała wszelkie porażki ale zauważyła z jadowitą radością iż podobnego zdania są również tradycyjni akolici obozu władzy. Ba, szermierze z Czerskiej odnotowali  iż Warszawa dała się kompletnie wyrolować doświadczonym dyplomatom z Waszyngtonu ale spuścili już zasłonę milczenia na powody. A szkoda, bo obecne napięcia z Iranem to tylko jeden z frontów walki USA Chiny. Aby to zrozumieć należy się nieco cofnąć w przeszłość.

Błyskotliwe amerykańskie posunięcia dzięki którym w niebyt odeszły reżimy w Iraku i Libii skutecznie oddaliły ryzyko iż jakikolwiek eksporter ropy naftowej i gazu zamarzy sobie rozliczanie transakcji w innej walucie niż amerykański dolar. Na polu gry pozostał wprawdzie jeden potencjalny ale po umiejętnie zadanych ciosach na płaszczyźnie wywiadowczej i politycznej wydawał się obezwładniony i gotowy do ustępstw. Szczytem politycznego zbliżenia pomiędzy demokratycznym światem a państwem Ajatollachów było porozumienie nuklearne zawarte 2 kwietnia 2015 w Lozannie. Zgodnie z nim w ciągu 12 miesięcy od zawarcia porozumienia w zamian za ograniczenie i poddanie inspekcji zagranicznej programu atomowego, Teheran otrzymywał nagrodę w postaci zniesienia wszelkich sankcji. Porozumienie określono szybko mianem historycznego i chwalono je w zasadzie wszędzie…. poza Izraelem który ustami Benjamina Natanjahu określił je wprost jako największe zagrożenie dla państwa. Adwokatem porozumienia był sam Barrack Obama który wielokrotnie podkreślał jego wagę i historyczny charakter. I wszystko pewnie było by pięknie gdyby nie małe ale.

Jak łatwo sobie wyobrazić, blokowany sankcjami Iran musiał sobie gdzieś znaleźć odpowiedniego protektora. Choć do tej roli aplikowała Rosja na pierwszy plan szybko wysunęły się spragnione surowców Chiny które na przestrzeni ostatnich 20 lat stały się najważniejszym partnerem handlowym Teheranu do czego walnie przyczyniły się….. sankcje. W efekcie odcięcia od światowych finansów i rynków zbytu, Persowie popadli w tak daleką zależność od Pekinu iż w pewnych aspektach można już mówić o kolonizacji. Najlepszym przykładem jest porozumienie zawarte w 2011 w którym Teheran w zamian za modernizacje i inwestycje przekazał Chinom wszelkie prawa eksploatacyjne do 3 okręgów wydobywczych włącznie z prawem do pełnej administracji i niezależnej wojskowej obecności (Sic!)

Owo uzależnienie dokonało się mimo wielkich wysiłków Waszyngtonu który starał się ograniczyć wszelkie możliwości eksportowe. Najlepszym przykładem jest tu gazociąg który miał połączyć irańskie pola gazowe z odbiorcami w Pakistanie i Indiach. Choć na terenie Iranu wykonano go w tempie ekspresowym jego budowa w Pakistanie najpierw nie mogła się rozpocząć a potem utknęła na dobre i to mimo gigantycznej pomocy finansowej zaoferowanej przez Chiny. Z projektu wycofały się również Indie podobnie jak Pakistan umiejętnie zniechęcone przez Amerykanów. Sukces na tym odcinku umocnił relacje Rosja Iran ponieważ jako alternatywny kanał transportu przyjęto kolej. W 2016 pierwsze cysterny opuściły Teheran aby po 14 dniach dotrzeć do chińskiego Yiwu. Ów duży sukces nie zmienia jednak oczywistych faktów: transport morski jest tańszy ale ….. wymaga silnej wojskowej obecności. Tu również Pekin poczynił znaczne postępy czego fizycznym miernikiem jest otwarcie bazy morskiej w Dżibuti w maju 2017 roku mimo rozlicznych amerykańskich pretekstów. Jej ciągła rozbudowa jest powodem napięć które władze tego byłego francuskiego dominium określają zgrabnie jako „amerykańską fiksację” na polu pokojowej  przecież chińskiej obecności😊.

Co gorsza chińska ruchy nie wydawały się niepokojące europejskim partnerom USA w tym Francji która nadal pociąga za sznurki w Dżibuti. Trudno się dziwić. Zniesienie sankcji okazało się prawdziwą manną z nieba dla wielu europejskich firm a zwłaszcza francuskich które dostarczały dawniej  Iranowi sporo technologii wojskowych w tym myśliwce Mirage.

Być może właśnie dlatego, 8 maja 2018 Donald Trump ogłosił wycofanie USA z porozumienia z Iranem zamieniając je tym samym w nieistotny kawałek papieru ponieważ od tej daty wszelkie kontakty z Iranem są zdaniem USA ponownie zakazane. Choć owo posuniecie jeszcze bardziej przyklei Teheran do Chin było raczej nieuchronne. 4 lata swobody dostarczyły dużo tlenu irańskiej gospodarce i bazę chińskiej marynarki na dokładkę która prowadzi ostre ćwiczenia w zatoce i Adeńskiej.

Trudno zaprzeczyć, że bilans odprężenia jest słaby nie dziwi zatem powrót Waszyngtonu do retoryki wojennej. W obecne plany doskonale wpisał się event w Warszawie. Choć pierwotnie reklamowano go jako przedsięwzięcie odprężeniowe w praktyce …… okazał się rozsadnikiem krucjaty i to ogłoszonej w stolicy jednego z krajów unijnych. Czy można go było zorganizować gdzie indziej? Oczywiście, ale lokalizacja w Polsce pozwala jeszcze zagrać na nosie Rosji która ostentacyjnie odmówiła udziału w szczycie. Co z tego wyniknie? Zdaniem Grahama Allisona zbrojna konfrontacja USA Chiny jest niemal nieunikniona. Zdaniem jego wielkiego krytyka, Arthura Waldrona, Allison nie zna się na Chinach i tendencyjnie dobierał źródła😊 Kto ma rację? Czas pokaże. Należało by jednak zadać pytanie odwrotne czy współpraca USA Chiny jest możliwa? Bo jeśli nie czekają nas jednak rozstrzygnięcia militarne.

Warto pamiętać, że pierwszy industrializacyjny skok Chiny zawdzięczały ZSRR które następnie wystawiły do wiatru. Drugi USA z którymi obecnie chcą rozmawiać jak równy z równym. Trzeciego kandydata do oskubania już nie ma a to powinno dawać do myślenia.

 

 

 

 

0 Comments
Previous Post