Złoto a sprawa polska

Ciekawe jest to, że w Polsce w trakcie wszelkiej maści dywagacji na temat wojny umyka w zasadzie jedna ważna kwestia; koszty tej wojny. Wzrastamy w przekonaniu, że rząd polski na uchodźctwie i wojska które się tam z nim znalazły funkcjonowały w patriotycznym uniesieniu czyli de facto społecznie. Otóż było zupełnie inaczej. Urzędnicy państwowi otrzymywali wynagrodzenia, żołnierze żołd. Co prawda finansowanie emigracji dokonywało się przez Francje a potem Anglię ale w formie pożyczek udzielonych na te właśnie cele czyli na świadczenie usługi obronnej na rzecz Francji a potem Anglii. I tu dochodzimy do jednej z najbardziej emocjonujących historii dotyczącej emigracyjnej historii aktywów II RP.

Chodzi mianowicie o polskie rezerwy złota. Tu garść danych. Wedle danych z sierpnia Bank Polski posiadał prawie 38 ton złota jako zabezpieczenie kursu i stabilności złotego. ¾ tego zabezpieczenia znajdowało się w centralnym skarbcu ( istnieje do dzisiaj na ulicy Bielańskiej w Warszawie ) i twierdzy Brzeskiej. Reszta znajdowała się w bankach na terenie Francji, Anglii, USA i Szwajcarii. I tu mała uwaga, Bank Polski nie był bankiem narodowym. Była to prywatna instytucja przypominająca w pewnym stopniu Rezerwę Federalną w USA czyli prywatny bank z prawem do emisji pieniądza, instytucja realizująca politykę państwa ale od tego państwa niezależna. Skąd niechęć do deponowania za granicą? Obawa przed sekwestrem który już w czasie I wojny światowej stał się bardzo praktyczną bronią ekonomiczną przeciwko Rosji która wobec małego przemysłu większość materiałów wojennych musiała kupować. Toteż w chwili wybuchu wojny rozpoczyna się dramatyczna epopeja polskiego złota które w dramatycznych okolicznościach zostaje przetransportowane z Polski przez Rumunię i Turcję do francuskiej Syrii. Jak sobie łatwo wyobrazić z jednej strony zabiegają o nie Niemcy z drugiej pomagają w jego transporcie Anglicy i Francuzi jako, że uatrakcyjnia to przecież polskiego sojusznika. Tyle że od znalezienia się na terenie zależnym od Francji kontrolę nad zasobem przejmuje bank Francji czy to źle? Oczywiście, że nie pod warunkiem, że realizuje polski interes. I robi to częściowo, rząd francuski udziela przecież pożyczek zabezpieczanych na tych zasobach, ale polskie władze bankowe zabiegają o transport rezerw walutowych do Anglii i USA. Bank Francji tak długo zwleka z decyzją, aż dochodzi do wybuchu wojny z Niemcami. Po kolejnych perypetiach złoto wraz ze złotem Banku Belgii wypływa w morze. Ma płynąć do USA, ale …… płynie do Maroka! W międzyczasie Francja skapitulowała i tu dochodzimy do bardzo ważnego wydarzenia dla dalszego przebiegu II wojny światowej. Każdy wie, że istniało coś takiego jak Vichy. Jakieś takie kolaboracyjne nic związane z Niemcami. Tak się przynajmniej dość często uważa. W praktyce jednak, Francja Vichy to była jak najbardziej legalna i konstytucyjna kontynuacja III Republiki, której Zgromadzenie narodowe przyznało Premierowi, Marszałkowi Petain szczególne pełnomocnictwa w oparciu o które ogłosił się głową Państwa. Tym samym była to dalej III Republika tyle że, w zmienionej sytuacji ale ze 100.000 armia na obszarze nieokupowanym ( 1/3 terytorium ) oraz z 200 armią w koloniach czyli w Syrii, Maroku, Algierii, Tunezji oraz w Indochinach. Co więcej, Francja posiadała prawie nie naruszoną 3 co do wielkości flotę na świecie po Royal Navy i flocie USA. Po co ta dygresja? Otóż władze francuskiej uznawały nadal wszystkie państwa poza Wielką Brytanią tym samym, Republika Francuska z siedzibą w Vichy owo nie swoje złoto, przetransferowała na wszelki wypadek do Dakaru w Senegalu i nie miała najmniejszej ochoty na wydawanie zasobu ani Niemcom ani komukolwiek innemu ponieważ wtedy doprowadziło by to za pewne do interwencji Niemiec na terenie nieokupowanym. Być może by się z tym transportowaniem tak nie spieszono, ale i tu myślę wielu czytelników się zdziwi, 3 lipca 1940 Anglicy rozpoczęli operację „Catapult” i zaatakowali Francję! I nie była to walka bez ofiar, w trakcie bitwy w bazie Mers El Kebir zniszczono pancernik „Bretagne” a kilka innych okrętów zostało poważnie uszkodzonych. Ogółem za Republikę oddało życie prawie 1300 marynarzy. W zaistniałych okolicznościach nie należało się spodziewać, że Republika Vichy w jakikolwiek sposób będzie współpracować z władzami Polski czy Belgii a już na pewno Anglii. A w międzyczasie złoto odtransportowano z portu w głąb Senegalu na wypadek gdyby miała się po niego wybrać jakaś ekspedycja. Prawda, że filmowo? Ale nie spodziewano się jakieś awanturniczej wyprawy o nie! Otóż minister obrony w rządzie III Republiki Generał de Gaulle postanowił zostać w Anglii i wezwać swoich rodaków do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec rządu w Vichy! Ciekawa konstrukcja ponieważ jak już wspomniałem wcześniej, świat poza co nie dziwi Anglią ów rząd uznał. W każdym razie Anglia przekazała organizacji de Gaulle nazywanej „wolnymi Francuzami” aktywa Francuskie znajdujące się pod kontrolą Brytyjską przy czym były to głównie okręty ponieważ większość ewakuowanych do Anglii spod Dunkierki żołnierzy…. Zdecydowała się na powrót do okupowanej i nie okupowanej Francji! Nie pasuje do naszego wyobrażenia o wojnie prawda? Jak to się wszystko ma do naszego złota? Otóż Władysław Sikorski Premier RP na uchodźctwie zawarł z podobnym rządem de Gaulle’a, że jeśli tylko władza tego ostatniego sięgnie tam gdzie złoto, to je natychmiast odda. 37 ton. To nie jest bagatelna sprawa. Jeśli jeszcze uwzględnimy, że złoto polskie i belgijskie jest tylko dodatkiem do Francuskiego to robi się bardzo blisko do poważnej operacji wojskowej. Ale co ciekawe Belgowie, nie zawarli żadnego układu z facetem który uważa, że jest legalnym rządem francuskim. Udali się natomiast do USA i przed tamtejszym sądem oskarżyli Republikę Francuską o sekwestr kruszcu. Czy to nie jest dziwna technologia jak na nasze wyobrażenie o II wojnie światowej? Sprawa dla Vichy nie była błaha ponieważ na terenie USA Francja posiadała nie małe rezerwy walutowe i inne aktywa. Sprawa wyglądała dobrze dla Belgii na tyle, że Polska również zainteresowała się tym modelem załatwiania sprawy. Jakżeż to współcześnie brzmi prawda? U nas łapanki, złupione miasta, wypędzeni ludzie a tam, nieokupowana Francja i sądowe spory o majątek. Pierwotnie droga formalna wydawała się bardzo obiecująca ponieważ do operacji wojskowej faktycznie doszło, i Generał de Gaulle na czele szczupłej floty „wolnych francuzów” już we wrześniu znalazł się na redzie portu w Dakarze osłaniany przez spore siły Brytyjskie. Francuz zakładał, że zdoła przeciągnąć lokalny garnizon a wraz z nim cały Senegal na swoją stronę. Stało się jednak inaczej rozpoczęła się 3 dniowa bitwa w trakcie której rozegrał się kolejny epizod faktycznej wojny między Anglią a Francją. Złoto jednak zostało, armada odpłynęła. A amerykańscy prawnicy pracowali. Ale gdy już byli bliscy sukcesu, w listopadzie 1942 Amerykanie wylądowali w Maroku i Algierii. Nie była to operacja bezkrwawa, ale siły porównywalne. Złoto zostało oswobodzone. Polskie odpłynęło do USA. Czyż historia nie jest fascynująca? Aha i jeszcze ważny dodatek. Najważniejszą osobą reprezentującą Francję w Afryce był Admirał Darlan. Cóż się dzieje, po skutecznym lądowaniu Amerykanów? Eisenhower na wniosek Churchila pozostawia Darlana na stanowisku przywódcy Francuskiej Afryki Północnej. Winston bez wahania sprzedaje mało efektywnego De Gaulla na rzecz dużej figury o sporym znaczeniu w całej Francji. Ale raptem dwa dni po tej nominacji Fernand Bonnier de La Chapelle 24 grudnia zastrzelił Darlana w jego własnym biurze. Co ciekawe, 26 grudnia już nie żył. Skazał go na śmierć trybunał wojskowy kierowany oczywiście przez skład nadzorowany przez „wolnych francuzów” którym oddał przecież tak wielką, ale za pewne mimowolną przysługę.

Historia złota się jednak nie kończy. W jego dalszych losach biorą udział nie mniej interesujący bohaterowie…..

Powiązane wpisy

4 Comments
Previous Post
Next Post