Bogside

Czyli o tym, że kończy się polityczna hibernacja

Gdy zaledwie rok temu Teresa May pieczętowała swój polityczny deal z unionistami z Ulsteru, nie było jeszcze jasne jaki rachunek za taką polityczną przysługę wystawi Arlene Foster – liderka DUP. Choć trudno było zakładać, iż będzie niski, kwota, która jesienią ujrzała światło dzienne, zaskoczyła wszystkich. Za 10 wyborczych szabelek dzierżonych w zdyscyplinowanych dłoniach parlamentarzystów z Ustelru, zapłacono okrągły miliardzik funtów w postaci środków pomocowych. Przy takiej kwocie doprawdy trudno się dziwić, iż aktywistom DUP nie zależało na faktycznej koalicji z partią rządzącą.

Ba! Unioniści z Ulsteru od dawna znani są ze swej przedsiębiorczości a ich szczytowym osiągnięciem była jak do tej pory afera „cash for ash” ujawniona w 2015 roku. Mimo iż tropieniu powiązań oddawano się w zasadzie online a cały proces zamienił się w telenowelę „Jak wydać 400 mln rządowych środków i dobrze zarobić” niczego nie ustalono. Wykrycia nikomu nie były zresztą po drodze, ponieważ gdy chodzi o pieniądze podziały polityczne w Irlandii Północnej nie istnieją a Londynowi wystarcza, że lokalni działacze DUP gorliwie wspierają secesję z eurosojuzu.

Warto wspomnieć, że w ciągu minionych lat w sympatiach wyborców zmieniło się dużo a odcienie zastąpiła ostra polaryzacja przy czym najważniejszym

kryterium podziałów przestała być religia. Jej miejsce zajęła Unia Europejska. Owa transfuzja nie jest przypadkowa. W ostatnich latach główną determinantą politycznych wyborów są publiczne świadczenia a tych w Ulsterze nie brakuje. Większość z nich subsydiuje UE a zatem znikną zaraz po Brexicie. Co więcej, efektem opuszczenia UE będzie coś znacznie gorszego: fizyczna granica – symbol podziału zielonej wyspy. Choć faktycznie zaczęła dzielić w latach dwudziestych, przez niemal 100 lat skutecznie unikano rozwikłania tego trudnego tematu. Nawet w szczycie wojny domowej, którą Londyn lubił określać jako „The troubles” (kłopoty), na budowę ogrodzeń się nie zdecydono. Armia kontrolowała dokumenty na głównych drogach a przy pomniejszych lokowano umocnione punkty RUC (Royal Ulster Constabulary), które często padały ofiarą mniejszych i większych zamachów. Widoczny na zdjęciu komisariat w Rosslea przeżył niejedno i przez minione lata stanowił wyłącznie relikt minionej epoki. Ale przecież wszystko niebawem może się zmienić,

ponieważ UE na swych granicach wymaga odpowiednich instalacji granicznych. Co więcej, najpewniej odpowiedzialną za ich budowę będzie… Republika Irlandii – ta sama, która gdzie tylko mogła blokowała jakiekolwiek ograniczenia w ruchu irlandzkich mieszkańców wyspy. Trudno o bardziej symboliczne fiasko polityki integracji, którą od ponad 20 lat dzielnie realizuję Dublin i Londyn. O tym, że podziałów nadal nie brakuje najłatwiej przekonać się w Belfascie gdzie mimo boomu na nieruchomości… „mur wolności” nadal oddziela protestantów od katolików. Zimą 2016 roku, aktywiści z obu stron barykady zabrali się wprawdzie za wyburzenie jednego z murów https://www.nihe.gov.uk/index/news/news_archive_2016/content-february_2016/news-community-led-peace-wall-transformed-in-north-belfast.htm , ale ów krok nie przypadł do gustu wszystkim. Co gorsza ów symboliczny krok na przód, może napotkać na poważne opory, ponieważ silna pozycja DUP wpływa na… odnowienie ochoty do lipcowych oranżowych marszów, symbolizujących wszem i wobec przynależność Ulsteru do Wielkiej Brytanii.

Jako że w tym roku maszerowano szczególnie ochoczo, miasta Ulsteru stały się widownią „bomb raids”. Przyodziani w kominiarki młodzi ludzie rzucali na prawo i lewo koktajle mołotowa. Na zapleczu owych wydarzeń pojawili się rzecz jasna dawni żołnierze i to zarówno z UVF, jak i IRA. Starsi panowie, choć dzisiaj poruszają się głównie w garniturach i piastują posady samorządowe, swoje dzielnice trzymają pod kontrolą, o czym najlepiej świadczyły niedawne wypadki w… Bogside – słynnej irlandziej dzielnicy w Londonderry. To tu właśnie doszło do słynnej masakry, która przeszła do historii jako „Krwawa Niedziela” i to ta dzielnica od zawsze stanowi symbol toczącej się wojny. Po dziś dzień stoi sobie w najlepsze mur oddzielający protestancką enklawę Fountain. Dla odmiany ten mur po ostatnich wydarzeniach zostanie podwyższony, a dzieląca społeczności brama zamykać ma się wcześniej niż jak dotąd o 9-tej wieczorem.

Oficjalnie wszyscy załamują ręce. Nieoficjalnie…. no cóż, Unioniści wyraźnie podnoszą głowę. Ktoś musi dać im odpór. Jak powiedział kiedyś słynny murzyński działacz profesor James Farmer – ideolog czarnej radykalnej społeczności w latach 70-tych: „idee skuteczniej dostają się do głów, gdy są ręce zdolne rzucać koktajle mołotowa”.

Kto owymi rękami steruje to już zupełnie inna sprawa. W Irlandii, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, nie jest to kwestia trudna do ustalenia. Mało kto pamięta, że region zamieszkuje raptem 2 miliony ludzi, spośród których ¼ wybrała sobie na dom Belfast a niemal połowa tutejszej populacji zamieszkuje raptem… 5 miast. Warto dodać, że tutejsi, jako jedyni w UK, prawie nie narzekają na NHS, ponieważ polityka medyczna od zawsze była priorytetowo traktowana przez Londyn. Przyczyny były prozaiczne: podobnie rozbudowanych darmowych świadczeń nie ma w Republice Irlandii. Na te i inne świadczenia idą dotacje, które od lat stanowią ponad 25% ulsterskiego PKB. Bez nich na ulice wróci nędza a zaraz po niej terror. Czy z ryzyka zmniejszenia subwencji nie zdają sobie sprawy lojaliści z DUP? Oczywiście, że tak; liczą jednak, że poparcie udzielane Londynowi owe środki im jednak zapewni. Tyle, że to zagranie bardzo ryzykowne. Jeśli brytyjska gospodarka klęknie po Brexicie a zieloną wyspę podzieli granica, na ulicach wybuchną bomby i nie będą to już tylko koktajle mołotowa. W trakcie niedawnych starć w kierunku interweniującej policji ktoś puścił serię z broni maszynowej. Nikt nie zginął, ale nie taki był cel napastników.

Miało stać się jasne, że broń jest. Czeka tylko na sygnał do właściwego użycia.

0 Comments
Previous Post
Next Post